- Bardzo wam wszystkim dziękuję, to ogromne wsparcie, będziemy mogli spokojnie, bez stresów bytowych przeżyć święta - mówi na nagraniu były lider KOD.
Z kolei Elżbieta Pawłowicz podkreśla, że zbiórka "spotkała się z wielką życzliwością, z wielkim zrozumieniem". Zapowiedziała jednocześnie, że w przyszłości "Stypendia wolności" będą przyznawane osobom, które "są w równie trudnej sytuacji jak Mateusz". - Mam nadzieję, że będę mógł pomóc w realizacji tego szerszego projektu, jakim będzie stypendium - wtóruje jej Kijowski.
"Mateusz nie może znaleźć w Polsce zatrudnienia. Nie jest w stanie wywiązywać się ze swoich zobowiązań finansowych, a przecież wcześniej żył jak każdy z nas" - tak inicjatorzy zbiórki pieniędzy dla Kijowskiego uzasadniali prośbę o pomoc byłemu liderowi KOD na portalu zrzutka.pl.
"Dzisiaj, kiedy rozważa decyzje wyjazdu z Polski, by móc podjąć prace, postanowiliśmy podjąć próbę ufundowania Mateuszowi 'Stypendium Wolności'. To pozwoliłoby mu zostać z nami i nadal nas wspierać w obronie podstawowych wartości demokratycznych w Polsce, w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego" - czytamy w dalszej części uzasadnienia.
Na początku 2017 roku "Rzeczpospolita" ujawniła, że część środków ze zbiórek prowadzonych przez Komitet Społeczny KOD trafiło do firmy Mateusza Kijowskiego, która świadczyła usługi informatyczne dla Komitetu. Ujawnienie sprawy doprowadziło do utraty przez Kijowskiego stanowiska przewodniczącego Komitetu.