Bartosz D., który pod koniec stycznia skatował psa, stanął dziś przed sądem w Bydgoszczy. Usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem.
Grozi mu za to do 3 lat więzienia.
Przed rozprawą D. zapewniał, że udowodni swoją niewinność, oraz że "pozdrawia rodzinę".
To żona mężczyzny i ich syn znaleźli psa leżącego w kałuży krwi. Sprawca przez kilka tygodni ukrywał się kilka kilometrów od domu, był poszukiwany listem gończym. Na początku marca wpadł w ręce policji.
Bartosz D. twierdzi, że obrażenia Fijo - kręgosłup złamany w 4 miejscach, połamane żebra i szczęka, wybite zęby - zostały spowodowane tym, że mężczyzna upadł na psa. Domaga się zwrotu zwierzęcia.
Dziś sąd zdecydował o przedłużeniu na 2 miesiące aresztu dla Bartosza D.
Fijo jest pod opieką Fundacji dla Szczeniąt "Judyta". Przeszedł operację w Czechach, rehabilitowany jest w specjalistycznej klinice weterynaryjnej, a wkrótce wyjedzie do Portugalii, gdzie będzie poddawany zabiegom rehabilitacyjnym w ośrodku, który od 20 lat zajmuje się przypadkami znacznych niepełnosprawności u zwierząt.