W piątek przedstawiciele platformy Weibo zapowiedzieli kampanię mającą na celu wyczyszczenie strony z materiałów zawierających mangę, pornografię, promujące przemoc i związane z homoseksualizmem. 

Ma to być kolejny element walki komunistycznego rządu Chin z oczyszczeniem internetu z "odbiegających od przyjętych norm" wartości. 

Z portalu Weibo aktywnie korzysta 400 milionów użytkowników. Już w piątek ze strony zniknęło ponad 50 tysięcy wpisów. Dzień później w ramach protestu około 170 tysięcy użytkowników zamieściło wpisy z hashtagiem "jestem gejem". Również ten element został później zablokowany przez administrację strony.

 

- W socjalizmie nie ma miejsca na homoseksualizm? To niewiarygodne, że w Chiny rozwijają się gospodarczo i militarnie, a jednocześnie cofają się do feudalizmu w innych kwestiach - napisał jeden z internautów.

Stosunki homoseksualne dekryminalizowano w Chinach w 1997 roku, a w 2001 roku homoseksualizm został usunięty z listy zaburzeń umysłowych, ale konserwatywne postawy pozostają w kraju powszechne.

W Chinach wszechobecna jest kontrola internetu i usuwanie treści uznanych za sprzecznych z polityką partii rządzącej. Fala cenzury wzrosła w kraju pod rządami prezydenta Xi Jinpinga, który uważa, że w społeczeństwie mocniej powinny być bardziej promowane idee socjalistyczne.