Beasley alarmuje, że jeśli nic się nie zmieni, miliony Afgańczyków, w tym dzieci, mogą umrzeć z głodu. Przedstawiciel ONZ wezwał do uwolnienia środków na pomoc humanitarną dla Afganistanu, które zostały zamrożone po przejęciu władzy w kraju przez talibów w połowie sierpnia.

- Dzieci będą umierać. Ludzie będą głodować. Będzie znacznie gorzej - mówił Beasley.

- Nie wiem jak mielibyśmy uniknąć milionów zgonów, zwłaszcza dzieci, przy braku funduszy i upadającej gospodarce - stwierdził. Afganistan od połowy sierpnia pogrążony jest w kryzysie gospodarczym, który jest efektem wstrzymania pomocy humanitarnej dla Afganistanu. Dotychczas kraj ten był silnie uzależniony od takiej pomocy.

Kryzys żywnościowy napędzany m.in. zmianami klimatu był odczuwalny w Afganistanie już przed przejęciem władzy przez talibów.

Czytaj więcej

Talibowie na konferencji w Afganistanie
Kobiety z Afganistanu apelują do ONZ: Nie wpuśćcie do siebie talibów

- To, co przewidujemy, dzieje się znacznie szybciej, niż się spodziewaliśmy. Kabul upadł szybciej, niż wszyscy się spodziewali i gospodarka upadła szybciej zaraz potem - stwierdził Beasley. - Musimy uwolnić środki (z pomocy humanitarnej), aby ci ludzie mogli przetrwać - dodał.

Światowy Program Żywnościowy szacuje, że potrzeba do 220 mln dolarów miesięcznie, aby częściowo wykarmić 23 mln zagrożonych głodem Afgańczyków zimą. Obecnie wielu Afgańczyków wyprzedaje swój majątek, aby kupić żywność. Głód zagraża afgańskim miastom.

220 mln

Tyle dolarów miesięcznie potrzeba, aby częściowo wykarmić zagrożonych głodem Afgańczyków

Beasley stwierdził też, że jego zdaniem światowi przywódcy nie zdają sobie sprawę, jak wielki kryzys czeka Afganistan, co może napędzić falę migracji na Zachód na skalę podobną do tej z 2015 roku, gdy miliony Syryjczyków uciekały do Europy przed wojną domową.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ