Jej tragiczna śmierć wstrząsnęła Polską, ale też wywołała olbrzymią falę hejtu w internecie.

Msza w intencji zmarłej rozpoczęła się o godz. 9 w kościele Matki Boskiej Różańcowej w Świętochłowicach. Oprócz najbliższych, wzięli w niej udział znajomi, ale też mieszkańcy Śląska, którymi wstrząsnęła śmierć młodej kobiety, matki dwójki małych dzieci.

- Pan Jezus chce nam przynieść słowa nadziei. W Ewangelii, w słowie życia, w tej świętej liturgii chce być dla nas w swojej świętej Eucharystii. Będziemy prosić dobrego Boga, aby oczyścił i przyjął świętej pamięci Barbarę do swego Królestwa – rozpoczął nabożeństwo ksiądz, sprawujący mszę w intencji zmarłej cytowany  przez Super Express.

 

Śmierć obok przystanku

Barbara Sz. zginęła tydzień temu w centrum Katowic. Wraz z narzeczonym i grupą przyjaciół znajdowała się na przystanku autobusowym, skąd miała wrócić do Świętochłowic po imprezie w jednym z klubów. Na przystanku doszło do bójki, która przeniosła się na jezdnię.

Wtedy nadjechał autobus linii 910. Kierowca zatrzymał się niebezpiecznie blisko tłumu, który prawdopodobnie próbował rozgonić. Trąbił. Na zamieszczonym w sieci nagraniu widać, że wtedy przed pojazd wbiegł narzeczony Barbary S. Krzyknął coś wulgarnego do kierowcy, odwrócił się i - jak zeznał - próbował uspokoić uczestników bójki.

Kierowca autobusu miejskiego wjechał w grupkę awanturujących się na jezdni osób. Pod koła wpadła młoda kobieta, a kierowca nie zatrzymał pojazdu. Ciało było wleczone kilkadziesiąt metrów.

Kierowca autobusu 31-letni Łukasz T. został w sobotę zatrzymany. W niedzielę usłyszał zarzut zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa dwóch kolejnych osób i trafił do aresztu na trzy miesiące.

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

Podejrzany częściowo przyznał się do zarzutu. Stwierdził też, że jego zachowanie było podyktowane obawą o własne życie i zdrowie. Sądził, że zostanie zaatakowany.

– Podejrzanemu wydawało się, że ktoś kopie w drzwi i w pewnym momencie grupa osób będzie go atakować. Nie widział żadnej kobiety, bo wtedy na pewno by się zatrzymał – podała wersję kierowcy prokuratura.

Badania wykazały, że 31-latek był pod wpływem trzech silnych antydepresantów i leków przeciwbólowych. Choć nie leczył się psychiatrycznie, to wszystkie mógł dostać tylko na receptę.

 

Hejt wobec zmarłej

Po tragedii na facebookowym profilu kobiety wylała się fala hejtu. Nie brakowało tam obrzydliwych żartów i komentarzy.

Hejterzy wyśmiewali śmierć kobiety, wytykali jej pochodzenie czy sposób bycia, a także kwestionowali sposób wychowywania dzieci. W sumie na profilu zmarłej pojawiły się tysiące nienawistnych wpisów.

Dwa dni temu konto zniknęło z sieci. Niektórzy z hejterów swoje wpisy zaczęli zamieszczać na profilu rodziny zmarłej.

Na początku tygodnia ruszyła zbiórka na rzecz dzieci kobiety - dwuletniej Elizy i siedmiomiesięcznego Igora, jednak po kilku dniach została ona zawieszona. Zebrano ponad 27 tys. zł.

- Pieniądze tutaj uzbierane na chwilę obecną będą czekać na koncie zrzutki, bez możliwości wypłaty. Będziemy na bieżąco informować wszystkich darczyńców – podał portal, na którym prowadzono zbiórkę.

W sieci trwa też zbiórka na opłacenie adwokata dla kierowcy, który przejechał 19-latkę. Zgromadzone środki mają zostać wykorzystane na adwokata, a ewentualna nadwyżka zostanie przekazana rodzinie Łukasza.

- Czas powiedzieć stop bezprawiu prokuratury, mediów oraz policji. Zrobiono z Łukasza kozła ofiarnego i zostały mu przedstawione zarzuty za zabójstwo oraz próbę zabójstwa dwóch osób, podczas wykonywania swojej pracy. Nie pozwólmy mu zostać samemu i pomóżmy chociaż w małej części w znalezieniu jak najlepszego adwokata - napisał organizator.

Na tym koncie w sobotę rano było już ponad 35 tys. zł. - Ofiary są dwie i ich rodziny. Sprawca system i policja której nie było –napisał jeden z internautów. Inny dodał: - Powodzenia. Trzeba wierzyć że będzie dobrze stanowczo mówię „NIE" dla hejtujacych kierowcę Łukasz Rodzino Najbliżsi jestem z Wami".

Na tym samym portalu zorganizowano też jeszcze inną zbiórkę na ten cel. Nie jest zweryfikowana.

Po mszy ciało młodej kobiety zostało odprowadzone na miejscowy cmentarz parafialny. Kierowcy autobusu grozi nawet dożywocie.