Niewielka grupa demonstrantów z North West Frontline Patriots napotkała na swojej drodze setki kontrdemonstrantów z takich organizacji jak Merseyside Together i Unite Against Fascism. W efekcie członkowie demonstracji nie przemaszerowali przez Liverpool.
"Siła ludzi pokoju przegoniła faszystów z naszych ulic" - napisał na Twitterze burmistrz miasta, polityk Partii Pracy Joe Anderson, który dodał, że kontrdemonstranci chcieli pokazać "tym ludziom, że nie są mile widziani w mieście".
- Chcę, aby było pokojowo, ale chcę też, by ludzie wyszli na ulice i powiedzieli im, że nie są mile widziani w naszym mieście - mówił Anderson przed sobotnimi wydarzeniami w rozmowie z "Liverpool Echo".
- Niektórzy na Twitterze pisali mi: "A co z wolnością słowa"? Cóż, towarzyszy jej odpowiedzialność za to, by nie opowiadać się za nienawiścią - stwierdził burmistrz miasta.
Jak podaje Liverpool Echo w demonstracji organizacji skrajnie prawicowej brało udział kilkadziesiąt osób, podczas gdy kontrdemonstranci mieli być liczeni w setkach.
Antyrasistowska grupa Hope Not Hate relacjonowała potem, że "Pięciu faszystów pojawiło się na marszu w Liverpoolu. Jest nam miło poinformować, że opuścili nas po pięciu minutach".