"Rzeczpospolita": Piotr O., jeden z biznesmenów zamieszanych w aferę GetBacku, wyszedł z aresztu dzięki wielo- milionowemu poręczeniu majątkowemu przekazanemu przez innych przedsiębiorców, którzy jednak chcą pozostać anonimowi. Co ta sprawa mówi nam o zjawisku solidarności w biznesie?

Leszek Mellibruda: Jest ona zjawiskiem wieloznacznym. Najbardziej przejrzystym i powszechnym jej przykładem jest solidarność kobiet, które działają w biznesie. Solidarność jest więc wyraźnym opowiadaniem się po stronie danej sprawy, osoby czy wartości. Jest to pewnego rodzaju kredyt zaufania, za który osobiście ludzie poświadczają. Ale to działanie jest także podyktowane wspólnotą interesów. Dlatego wyrażanie solidarności w przypadku osoby, która jest podejrzana o złamanie jakichś reguł, i to wyrażanie jej w sposób anonimowy, jest dla mnie nieczytelne.

Dlaczego?

Bo istnieje ryzyko, że ta postawa może nie wynikać tylko z przekonań np. o niewinności, ale również może następować z powodu jakichś interesów czy biznesowych powiązań.

Biznes kieruje się jednak zasadą konkurencji. Co zatem wyróżnia tych, którzy uzyskują wsparcie od innych przedsiębiorców, od tych, którzy go nie otrzymują?

Prawdopodobnie są to osoby, które wykazują cechy dominacyjne, polegające m.in. na umiejętności budowania silnych powiązań z innymi podmiotami rynku. Co więcej, są to takie powiązania, które w sytuacji zagrożenia wywołują reakcję łańcuchową. Zmuszają do odpowiedzi te osoby, które z jakichś powodów jednak mają odwagę, żeby wstawiać się za takimi osobami publicznie. Ale być może w takich przypadkach łączy je nie tylko przekonanie o krystalicznej osobowości danego biznesmena, lecz mogą wchodzić w grę także wspólne interesy albo powinności względem siebie.