Uczniowie poznańskich szkół przemaszerowali w niedzielę przez miasto z gigantyczną flagą o szerokości 3 i długości 100 metrów.
– Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś stworzył polską flagę tak dużych rozmiarów – chwali przedsięwzięcie Tomasz Stube z Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu, który zainicjował projekt „Flaga”.
W jego ramach uczniowie poznańskich szkół sami szyli flagę. – Każda ze szkół otrzymała od nas biały i czerwony materiał – wyjaśnia Stube.
Przez Warszawę z kolei przeszedł Spacer Flagi organizowany przez fundację Kto Ty Jesteś. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt osób. – Bardzo chcielibyśmy, żeby w każdym polskim domu była flaga – mówi „Rz” Marcin Rębacz z fundacji Kto Ty Jesteś.
Na bytomskim rynku barwy narodowe stworzyło kilkuset mieszkańców miasta przebranych w białe i czerwone peleryny.
W Bydgoszczy można było puścić na wodę przyozdobione biało-czerwonymi wstążkami tekturowe łódki. – To kolejne takie przedsięwzięcie, a uczestników z roku na rok przybywa – twierdzą organizatorzy.
Przybywa także Polaków, którzy wywieszają flagę.
– Jeszcze dziesięć lat temu w moim sąsiedztwie w oknach pojawiało się tylko kilka flag. Dziś kilkanaście – mówi „Rz” dr Władysław Serwatowski z Collegium Civitas, specjalista weksylologii (nauki o chorągwiach). – Więcej wiemy o naszych biało-czerwonych barwach i coraz częściej jesteśmy z nich dumni. Konkursy, pikniki zwracają uwagę na narodowe barwy, zmuszają do refleksji.
Grzegorz Styrna z warszawskiego sklepu Artykuły Propagandowe zaznacza jednak, że wraz z wprowadzeniem święta w 2004 r. sprzedaż flag wcale nie wzrosła. – Wielu z nas nie ma jej jeszcze w domu – twierdzi. – A bardziej od święta do jej wywieszania mobilizują nas inni ludzie. Jeśli widzimy biało-czerwoną u sąsiada, też chcemy ją wywiesić – twierdzi.
Zdarzają się jednak momenty, gdy i bez święta Polacy chcą manifestować jedność za pomocą biało-czerwonych barw.
10 kwietnia, po katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, narodowe barwy pojawiły się w wielu oknach. – Przed sklepem ustawiała się kolejka. Jeden pan odmierzał czas. W ogonku odstał ponad cztery godziny – wspomina Styrna.
Prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny z UW, uważa, że choć jesteśmy przywiązani do narodowych barw, to za rzadko ich używamy. – To, co szczególnie cenimy i szanujemy, pokazujemy przy bardzo szczególnych okazjach. Ale dobrze byłoby, gdybyśmy trochę powszechniej się tą flagą posługiwali – apeluje.
Zdaniem Marcina Rębacza wielu z nas nie wie, że flagi może używać każdego dnia. – Trzeba promować barwy narodowe. Jeśli będziemy wiedzieć więcej, unikniemy też wielu wpadek np. w zawodach sportowych – zauważa.
– Biało–czerwone barwy łączą wszystkich Polaków – dodaje dr Serwatowski. – Warto je promować, bo odbudowują naszą tożsamość. —zal, pap
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.niewinska@rp.pl]a.niewinska@rp.pl[/mail]