Od dwóch dni mieszkańcy codziennie wychodzą na ulicę. Niedzielne i poniedziałkowe demonstracje zakończyły się zamieszkami pod miejscową komendą policji. Przez dwa dni zatrzymano w sumie 23 osoby. Dziś pierwsze z nich usłyszą zarzuty.
- Wszyscy z tej grupy odpowiedzą za czynny udział w zbiegowisku, a część dodatkowo za naruszenie nietykalności policjantów oraz ich znieważenie – zapowiada Mariusz Piłat, wiceszef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Pierwsza grupa została zatrzymana jeszcze w niedzielę, gdy znajomi i całkiem obcy ludzie, w sumie kilkaset osób zgromadziło się pod legionowską komendą, by uczcić pamięć zmarłego osiem dni temu 19-letniego Rafała K.
Podczas policyjnej interwencji wymierzonej przeciwko posiadaczom narkotyków połknął on zawiniątko z marihuaną. Mimo udzielonej pomocy, chłopak zmarł. Niedzielna demonstracja, podczas której palono znicze zamieniła się w zamieszki.
Część protestujących zaczęła rzucać kamieniami w komendę i policjantów. Mundurowi użyli pałek i gazu pieprzowego. Sześciu policjantów zostało rannych, a osiem osób zatrzymano.
Wczoraj wieczorem znów pod komendą znów doszło do zamieszek, choć początkowo protest był spokojny.
- Grupa kilkudziesięciu chuliganów wyodrębniła się od reszty i szukała z nami zaczepki. Podchodzili oni do radiowozów, wykrzykiwali obelgi pod adresem policjantów. Najłagodniejsze, to "mordercy" – opowiada jeden z oficerów.
Potem policyjne radiowozy obrzucono kamieniami i petardami. Policja użyła armatki wodnej. Jeden z policjantów został ranny. Dostał butelką w twarz.
Zatrzymano 13 osób, z czego 12 (w tym dwie dziewczyny) było pod wpływem alkoholu, a jedyny trzeźwy mężczyzna miał przy sobie narkotyki.
Po wytrzeźwieniu będą przesłuchiwani. Na razie nie wiadomo, jakie zarzuty usłyszą. Wstępnie prokuratura deklaruje, że będzie to czynny udział w zbiegowisku. – Mogą być i inne. Wszystko zależy od zgromadzonego materiału dowodowego – mówi prok. Piłat. Policja przegląda nagrania z zamieszek.
Na dziś zapowiadana jest kolejna manifestacja. Tym razem o godz. 15 pod legionowską prokuraturą. Demonstranci, którzy za śmierć obwiniają policję, domagają się zawieszenia mundurowych, którzy brali udział w zatrzymaniu Rafała.
Prokuratura, która wyjaśnia okoliczności śmierci na razie nikomu nie postawiła zarzutów. Nikogo też nie zawiesiła w czynnościach służbowych.
– Nie ma takich podstaw. To by dawało powody do spekulacji, że policjanci są winni – tłumaczy jeden z oficerów. Prokuratura na razie nie myśli o przeniesieniu śledztwa do innej jednostki.
- Nie ma podstaw, by stwierdzić, że legionowska prokuratura jest nieobiektywna w tej sprawie, nie ma też podstaw, by stwierdzić, że zachodzi taka potrzeba ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości - tłumaczy prok. Piłat. Zastrzega, że sytuacja może się zmienić.
Policja przygotowuje się do dzisiejszej manifestacji. W pogotowiu będą odpowiednie siły policyjne, zwłaszcza, że mundurowi mają podejrzenia, że wieczorem protestujący znów mogą przyjść pod komendę policji. Ponownie może dojść do zamieszek.