- Jeżeli opinia publiczna domaga się debaty o karze śmierci, nawet w państwie członkowskim UE, to tę kwestię można poruszyć, na forum unijnym - powiedział dziś w publicznym radiu węgierskim jeden z liderów Fideszu Antal Rogan, co cytuje agencja Reuters.
Na Węgrzech kara śmierci została zniesiona zaraz po upadku komunizmu w 1990 roku. Nie ma jej zresztą w żadnym kraju Unii Europejskiej. Ostatnio jednak rozpętała się dyskusja nad jej przywróceniem. Wywołało ją brutalne morderstwo na młodym pracowniku kiosku z papierosami na południu kraju.
Centroprawicowy Fidesz premiera Viktora Orbana działa pod naciskiem radykalnie prawicowej i eurosceptycznej partii Jobbik, która przywrócenie kary śmierci wpisała do głównych celów programowych.
Nie wiadomo, jak pisze Reuters, na jakim forum unijnym partia Orbana chciałaby dyskutować o karze śmierci, wyraźnie jednak wyczuwa, że sprawa jest społecznie nośna i nie chce jej pozostawić w rękach Jobbiku. Lider tej skrajnej partii Gabor Vona zresztą oskarżył ugrupowanie Orbana o podkradanie programu politycznego.
Socjalistyczna opozycja uznała z kolei, że przywrócenie kary śmierci totalnie zaprzeczałoby europejskim wartościom.
Ostrzej wypowiadali się koledzy węgierskich socjalistów w Parlamencie Europejskim. - To byłoby barbarzyństwo - stwierdził austriacki europoseł Joerg Leichtfried.
Sprawą zainteresował się szef PE niemiecki socjalista Martin Schulz.
Schulz domaga się rozmowy telefonicznej z Orbanem.
- Chętnie, odpowiedział mu rzecznik węgierskiego premiera, cytowany przez węgierską agencję MTI: - Przecież mówimy, że konsultacje na poziomie europejskim są konieczne - dodał.