Po atakach służby - wśród nich nawet 4-5 tys. Polaków - przez wiele miesięcy prowadziły prace porządkowe w miejscu tragedii. O tym, że przebywanie wśród ruin i wdychanie toksycznego pyłu nie zagraża zdrowiu, zapewniała wówczas ówczesna administrator Agencji Ochrony Środowiska Christine Todd Whitman.

Tymczasem osoby pracujące na ruinach WTC zaczęło zapadać na nowotwory, choroby układu oddechowego i inne.

Oświadczenie Whitman stało się podstawą do ubiegania się o odszkodowania.

Fundusz na ten cel (The September 11th Victim Compensation Fund, czyli VCF), powstał pod koniec 2001 roku. W lipcu br. Donald Trump przedłużył jego funkcjonowanie do 2092 roku i dofinansował kwotą 10 mld dolarów.

O bezterminową opiekę medyczną i odszkodowania mogą starać się te osoby, które między 11 września 2001 r. a 30 maja 2002 r. pracowały lub przebywały w miejscach zamachów,  mieszkańcy pobliskich terenów, a nawet przechodnie, którzy przebywali  na miejscu przez dłuższy czas - pisze Onet.

Dotychczas wnioski o odszkodowanie złożyło 40. tys. osób.

VCF wypłaca odszkodowania wynoszące równowartość zarobków, które osoba niemogąca pracować z powodu choroby utraciłaby do ukończenia 65. r.ż.

Onet opisywał kwestię odszkodowań już jesienią ub. roku. Wówczas zgłosiło się 20 osób, które mogą liczyć na odszkodowania już w marcu 2020.