Rozlewnia należy do prywatnej firmy. Żołnierze USA weszli do niej ponieważ otrzymali niewłaściwe współrzędne obiektu, do którego mieli wejść - podaje BBC.
Ambasada USA w Bułgarii podkreśla, że w czasie incydentu nie padł żaden strzał.
Okoliczności pomyłki są wyjaśniane. Sprawę bada bułgarska żandarmeria wojskowa.
Prezydent Bułgarii, Rumen Radew stwierdził, że jest "niedopuszczalne, aby armia stwarzała zagrożenie dla mieszkańców kraju".
Jak dodał ćwiczenia bułgarskich żołnierzy ze swoimi sojusznikami z NATO powinny zwiększać poczucie bezpieczeństwa w Bułgarii, a nie doprowadzać do napięć między ćwiczącymi a uczestnikami ćwiczeń.