Prawdopodobnie przyczyną tragedii był nieszczelny piecyk gazowy. Będzie to ustalać prokuratura.
Do tragedii doszło w nocy w jednym z budynków przy ul. Lipowej w Bełchatowie. W mieszkaniu, które było agencją towarzyską, było pięć kobiet. Wszystkie poczuły się źle, jedna z nich straciła przytomność.
Wezwano pogotowie, a także policję i straż pożarną. Okazało się, że w pomieszczeniach znajduje się stężenie tlenku węgla o wartościach zagrażających życiu.
Ratownicy przeprowadzali resuscytację nieprzytomnej kobiety, u której nie było funkcji życiowych. Akcja nie powiodła się. Ok. 40-letnia kobieta zmarła. Cztery pozostałe zostały przewiezione do bełchatowskiego szpitala. Dwie z nich są w stanie ciężkim.
Ze wstępnych ustaleń straży pożarnej wynika, że prawdopodobną przyczyną tragedii była awaria lub uszkodzenie piecyka gazowego, bądź też nieszczelna wentylacja. Sprawę bada miejscowa policja pod nadzorem prokuratury.
Straż pożarna zauważa, że co roku tlenek węgla zabija w Polsce kilkadziesiąt osób, znacznie więcej ulega poważnym zatruciom.
- Nikt nie wie, ilu ludzi jest systematycznie podtruwanych wyziewami z niesprawnych instalacji - a skutki takiego kontaktu z czadem prowadzą często do trwałych upośledzeń psychicznych – twierdzą ratownicy.
Podkreślają, by uchronić się przed zatruciem trzeba mieć w domu sprawną wentylację, a także warto zamontować czujniki, które ostrzegą dźwiękiem przed nadmiernym stężeniem tlenku węgla. Kosztują ok 100 zł.
Ważne są też regularne przeglądy przewodów kominowych. One także mogą nas uchronić przed ryzykiem zatrucia czadem.