Noc sylwestrowa tradycyjnie wiąże się na Filipinach z odpalaniem potężnych fajerwerków, a także oddawaniem strzałów na wiwat z broni palnej - stąd co roku wiele osób zostaje rannych w czasie zabawy. W ubiegłym roku bilans sylwestrowej zabawy był znacznie gorszy - rannych zostało 380 osób, jedna zginęła.

Mimo że Filipińczycy są w większości katolikami, hałaśliwe obchody Nowego Roku przywodzą na myśl tradycje chińskie, a także przesądy związane z czasami przedchrześcijańskimi, gdy wierzono, że robienie hałasu w noc sylwestrową odgania od ludzi złe duchy.

W tym roku ograniczenie liczby rannych ma być efektem zmiany w prawie, wprowadzone przez prezydenta Rodrigo Duterte, ograniczające możliwość używania fajerwerków w miejscach publicznych.

Francisco Duque stojący na czele filipińskiego Departamentu zdrowia podziękował prezydentowi Duterte za zmianę w przepisach, ale dodał, że Departament Zdrowia rekomenduje całkowity zakaz używania fajerwerków, co - jego zdaniem - pozwoliłoby obniżyć liczbę ofiar zabaw sylwestrowych do zera.

Zgodnie ze zmianą prawa, jaka weszła w życie w czerwcu, fajerwerki mogły być odpalane tylko na terenach, na których zgodę na to wydały lokalne władze.

Według danych przekazanych przez Duque w tym roku najwięcej osób ucierpiało w noc sylwestrową w Manili w wyniku odpalania nielegalnych petard "piccolo". Wśród rannych jest m.in. 11-miesięczne dziecko.

Duterte w 2016 roku mówił, że obrażenia spowodowane odpaleniem fajerwerków są "poważną kwestią" ze względu na dużą liczbę osób niepełnoletnich wśród ofiar. Jako burmistrz Davao Duterte w 2002 roku zakazał produkowania, sprzedawania, rozprowadzania i posiadania fajerwerków w mieście.