Szef ABW płk. Rafał Syrysko zdradza „Rzeczpospolitej”:
- Jak rosyjskie służby zmieniły taktykę w Polsce
- W jaki sposób ABW nie pozwoliła Rosjanom „zatkać” naszych służb
- Co wiemy o zamachach, jakie służby rosyjskie przygotowywały w Polsce
- Jak chiński wywiad buduje w Polsce wpływy i zaplecze lobbingowe
- W jaki sposób Chiny próbują nas oswoić z modelem państwa autorytarnego
- W jaki sposób radykalizowana jest polska młodzież
- Dlaczego służby powinny skuteczniej kontrolować szyfrowane komunikatory
- Jak ABW rozpracowywała środowiska działające za pieniądze ukraińskich oligarchów
W środę zostanie opublikowany raport z aktywności ABW w ostatnich dwóch latach. Poprzednie tego typu opracowanie wydano w 2015 r. Co spowodowało, że zdecydował się pan na taki krok?
Dla mnie ten raport nie jest jedynie podsumowaniem dwuletniej pracy Agencji. To także sposób, by przybliżyć obywatelom, czym zajmuje się ABW i z jakimi wyzwaniami mierzy się Polska w obszarze bezpieczeństwa narodowego. Taka wiedza buduje zaufanie, porządkuje debatę publiczną i pozwala lepiej zrozumieć, że bezpieczeństwo Rzeczypospolitej nie jest tylko hasłem, lecz codzienną, konkretną pracą, służbą i misją wielu ludzi. Oczywiście, nie wszystko możemy ujawnić – część informacji musi pozostać tajemnicą, bo ich upublicznienie bardziej pomogłoby naszym przeciwnikom niż obywatelom.
Po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę Polska stała się celem działań tzw. jednorazowej rosyjskiej agentury...
...bardziej precyzyjnym określeniem jest według nas agentura niskokosztowa – jak mówią nasi zachodni partnerzy: low-cost agents. Chodzi o ludzi, których wrogie służby mogą wykorzystać stosunkowo tanio, szybko i bez konieczności ponoszenia ryzyka bezpośredniego kontaktu; tak na etapie pozyskania, szkolenia, zadaniowania, jak i wynagradzania. Współpraca nie ma jednak incydentalnego charakteru. Co więcej, z biegiem czasu może się intensyfikować i profesjonalizować. Dla przeciwnika zaletą takiego „narzędzia” jest niski poziom wydatków w stosunku do zakładanych i oczekiwanych efektów oznaczających dla nas realne szkody.
Akty dywersji i sabotażu w Europie
Dlaczego Rosja postawiła na ten model?
Po pierwsze, takie osoby trudno identyfikować i ścigać, bo sieć zapewnia anonimowość. Po drugie, Rosja ma dziś znacznie ograniczone możliwości działania pod przykryciem dyplomatycznym z placówek. To efekt m.in. masowej ekspulsji (wydalania – red.) rosyjskich dyplomatów, która była odpowiedzią państwa polskiego na napaść Rosji na Ukrainę. Po trzecie, przeciwnik bierze pod uwagę zaostrzenie reżimu kontrwywiadowczego w Polsce, na który złożyła się przede wszystkim zwiększona czujność obywateli, ale również przychylniejsze dla kontrwywiadu ustawodawstwo i wprowadzone pod koniec 2023 r. istotne zmiany w art. 130 k.k. definiującym przestępstwo szpiegostwa. Po czwarte, przeciwnik liczy na to, że działania w cybersferze, prowadzone przez wiele różnych osób, będą trudniejsze do atrybucji, tzn. przypisania ich rosyjskim służbom specjalnym. Dla kontrwywiadu oznacza to konieczność stałego dostosowywania metod pracy. Przeciwnik nie stoi w miejscu, więc my również nie możemy działać według schematów sprzed kilku lat.
Czy celem wdrożenia przez Rosjan takiego modus operandi była próba „zatkania” polskiego kontrwywiadu?
To mógł być jeden z celów. Rosjanie mogli zakładać, że duża liczba drobnych, pozornie chaotycznych działań będzie absorbować uwagę służb państwowych i utrudniać dostrzeżenie rzeczywistych celów. Mając tego świadomość, bardzo starannie ocenialiśmy wiarygodność informacji o planowanych działaniach przeciwnika. Analizowaliśmy m.in. aktywność w komunikatorach i innych miejscach cyberprzestrzeni.
Przeciwnik korzysta zarówno z nowych technologii, jak i z starych, klasycznych metod pracy wywiadowczej.
Trzeba jednak podkreślić, że na co dzień nie mamy do czynienia wyłącznie z prostym modelem low-costowych agentów. W praktyce widzimy całą gamę metod doboru współpracowników do działań wywiadowczych. Są osoby pozyskiwane w świecie wirtualnym, ale są też takie, które zostały zwerbowane w świecie realnym i przeszkolone wywiadowczo np. do obsługi martwych skrytek, łączności oraz działań z użyciem materiałów zapalających i wybuchowych. To pokazuje, że przeciwnik korzysta zarówno z nowych technologii, jak i ze starych, klasycznych metod pracy wywiadowczej.
Pytam o to, bo zastanawiam się, czy w tym czasie Rosjanie mogli realizować bardziej skomplikowane operacje osłonowe w celu zamaskowania działalności agenta np. w strukturach administracji publicznej.
Agenci niskokosztowi byli wykorzystywani nie tylko do działań prostych, takich jak rozklejanie ulotek, wykonywanie napisów na murach czy niszczenie pomników albo obiektów użyteczności publicznej. Widzimy również wykorzystanie ich do operacji znacznie poważniejszych: podpaleń, pobić, aktów dywersji czy działań z użyciem materiałów wybuchowych. Przykładem jest sprawa z miejscowości Mika koło Garwolina. Takie osoby bywają również używane do klasycznego rozpoznania agenturalnego – nie tylko obiektów, ale także środowisk działających w Polsce. Celem jest wytypowanie miejsc i osób, które z punktu widzenia rosyjskich służb mogą być atrakcyjne wywiadowczo. Innymi słowy, nawet pozornie proste działania mogą być elementem większej układanki.
Czytaj więcej
Rosja dzisiaj nie jest w stanie wygospodarować takiej liczby żołnierzy, aby zaatakować militarnie państwa bałtyckie i NATO - mówi ppłk. rez. Maciej...
Jak zmienia się taktyka działania rosyjskich służb? Czy teraz sięgają do grup przestępczych?
Tak, obserwujemy rekrutowanie przez rosyjskie służby przedstawicieli wywodzących się ze środowisk przestępczych. Przeciwnik wykorzystuje ludzi, którzy mają doświadczenia kryminalne i z tego powodu są bardziej predystynowani do podjęcia działań dywersyjnych. Dla rosyjskich służb takie osoby mają „praktyczne” znaczenie. Nie trzeba ich od podstaw uczyć funkcjonowania poza prawem, ukrywania swojej aktywności czy unikania organów państwa. One mają już takie doświadczenie. Z punktu widzenia przeciwnika skraca to proces przygotowania operacji. Dla nas jest to wyraźny sygnał, że działania rosyjskie stają się coraz bardziej brutalne i coraz mocniej zacierają granicę między operacją wywiadowczą a przestępczością stricte kryminalną.
Czy modyfikacja działania Rosjan wynika z faktu, że monitorujemy wiele forów na Telegramie? ABW uruchomiła na tej platformie chatbota, narzędzie które pozwala na zgłaszanie przypadków nawiązania kontaktów przez obce służby.
Z tego chatbota cały czas korzystamy. Naszą intencją było dotarcie do osób, do których – według naszego rozpoznania – mogą być kierowane propozycje współpracy agenturalnej lub dywersyjnej. Często chodzi o osoby wywodzące się z diaspory rosyjskojęzycznej, którą w Polsce szacujemy na ok. 2 mln osób. Chatbot ma również wymiar prewencyjny. Chcemy, aby osoba, do której zgłasza się ktoś z podejrzaną propozycją, wiedziała, że nie jest z tym sama i że może bezpiecznie przekazać taką informację państwu. Czasem jedno zgłoszenie pozwala zatrzymać zagrożenie, zanim dowiemy się o nim z pierwszych stron gazet.
Czytaj więcej
„Akt dywersji”, „sabotaż”, „rosyjski ślad” – takie określenia towarzyszą dywersji na kolei, do której doszło na trasie Warszawa-Lublin w miejscowoś...
Na ile chatbot ABW jest skutecznym narzędziem?
Jest dla nas źródłem cennych naprowadzeń. Informacje, które budzą nasz niepokój, są punktem wyjścia do analiz albo do konkretnych działań, których celem jest neutralizacja zagrożenia. Chatbot nie jest narzędziem, które samo rozwiązuje sprawy. To raczej czujnik w systemie bezpieczeństwa. Sam czujnik nie gasi pożaru, ale może dać sygnał odpowiednio wcześnie, aby służby zdążyły zareagować.
Czy służby rosyjskie są gotowe do podjęcia działań terrorystycznych skierowanych wobec polskich obywateli? Czy przygotowywały zamachy w Polsce na rosyjskich dysydentów lub przedstawicieli władz Ukrainy?
Nie mamy co do tego wątpliwości.
Mieliśmy do czynienia z próbą testowania przenoszenia ładunków zapalających w transporcie lotniczym, co mogło skutkować katastrofą lotniczą, a przypadek spod Garwolina wskazywał, że chcieli dokonać katastrofy kolejowej.
I to nie są wszystkie przypadki, które udało nam się ustalić i zidentyfikować. Obserwujemy wyraźną skłonność rosyjskich służb do działań kinetycznych, czyli takich, które mogą powodować realne zniszczenia i ofiary. Mamy dużo informacji wskazujących na to, że Rosja zakłada i akceptuje możliwość wystąpienia masowych ofiar i nie traktuje tego jako bariery. Gdyby przesyłka kurierska nadana pocztą lotniczą zapaliła się w powietrzu, moglibyśmy mówić o katastrofie lotniczej. To nie jest publicystyka ani hipoteza oderwana od faktów. Mówimy o tym na podstawie materiału dowodowego, który udało się zgromadzić. W tym sensie Rosja przesuwa granice. Działania, które kiedyś mieściły się w logice szpiegostwa rozumianego jako nielegalne pozyskiwanie informacji, dzisiaj mają również formę dywersji, sabotażu i terroryzmu państwowego.
Czy Rosjanie organizowali na terenie Polski zamachy na decydentów rosyjskich albo na przedstawicieli władz Ukrainy? Ukraińcy w pewnym momencie podali, że w Polsce był przygotowany zamach na prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
Tę wrogą aktywność udało nam się zneutralizować na etapie przygotowań. Mieliśmy do czynienia z oferowaniem gotowości i pomocnictwa w dokonaniu zamachu na prezydenta Ukrainy. To pokazuje, że Polska – ze względu na swoje położenie, rolę we wsparciu walczącej Ukrainy i znaczenie polityczne – jest dla rosyjskich służb obszarem szczególnego zainteresowania. Naszym zadaniem jest nie tylko reagować po fakcie, ale przede wszystkim nie dopuścić, aby takie plany przeszły z fazy przygotowań do realizacji.
Jakby pan scharakteryzował, w oparciu o analizę zadań realizowanych przez zatrzymane osoby pod zarzutem szpiegostwa, główne obszary zainteresowań rosyjskich służb? Od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny w Ukrainie zarzuty szpiegostwa usłyszały w Polsce 82 osoby.
Rosyjską aktywność wywiadowczą w ostatnich latach w największym stopniu wyznaczają potrzeby państwa prowadzącego agresję przeciwko Ukrainie. Wiele spraw i zagrożeń, które wykryliśmy, dotyczyło prób uderzenia w polską infrastrukturę wykorzystywaną do wsparcia Ukrainy – nie tylko militarnego, ale również humanitarnego. Rosjan interesuje wszystko, co pozwala ograniczyć pomoc, opóźnić transport, osłabić zaufanie społeczne albo wywołać napięcia. Dlatego mówimy nie tylko o infrastrukturze, lecz także o sferze informacyjnej i psychologicznej. Celem jest wpływanie na opinię publiczną, podważanie sensu wsparcia Ukrainy i budowanie poczucia zmęczenia wojną. To działania prowadzone z różnym natężeniem, ale właściwie bez przerwy. Identyfikujemy grupy i środowiska, które rozpowszechniają prokremlowską narrację. Niestety, trzeba powiedzieć wprost: część tych działań trafia na podatny grunt. Dlatego umacnianie odporności społecznej jest dziś równie ważne jak ochrona granic czy infrastruktury.
Wskazujecie w swoim raporcie także na działania wywiadu chińskiego w Polsce. W jakich dziedzinach jest szczególnie aktywny? Jakie są ich główne zainteresowania?
Cele wywiadu chińskiego mają charakter długofalowy. Chiny działają cierpliwie, systemowo i z wieloletnią perspektywą. To nie jest sprint, a długi marsz. Chińska aktywność opiera się na dwóch filarach. Pierwszy to ekspansja gospodarcza Państwa Środka. Chiny budują wpływy i zaplecze lobbingowe, wykorzystując również metody typowe dla działań wywiadowczych. Zadaniem ABW jest identyfikowanie i przeciwdziałanie zagrożeniom tam, gdzie mogą one naruszać bezpieczeństwo państwa w wymiarze ekonomicznym i politycznym. Drugi filar to soft power, czyli działania informacyjne i wizerunkowe. Ich celem jest wpływanie na sposób, w jaki polskie społeczeństwo postrzega Chiny – zgodnie z narracją promowaną przez władze tego państwa. Chodzi m.in. o przedstawianie chińskiego systemu politycznego i społecznego jako atrakcyjnej alternatywy dla demokracji liberalnej.
Mieliśmy do czynienia z oferowaniem gotowości i pomocnictwa w dokonania zamachu na prezydenta Ukrainy
Promują model państwa autorytarnego?
Tak. Uważamy, że celem tych działań jest oswajanie społeczeństw zachodnich, w tym polskiego, z autorytarnym modelem państwa. Nie zawsze odbywa się to wprost. Czasem nie mówi się: „To jest lepszy system”. Częściej pokazuje się wybrane sukcesy gospodarcze, sprawność administracyjną czy stabilność, pomijając cenę, jaką płacą za to wolności obywatelskie. To jest miękka, ale konsekwentna praca nad świadomością społeczną.
Z raportu wynika, że zagrożenie związane z terroryzmem islamskim jest w Polsce niskie, ale zastanawiam się, na ile wasz raport jest aktualny, patrząc na dzisiejszą sytuację na Bliskim Wschodzie i wojnę Izraela oraz Stanów Zjednoczonych z Iranem?
Cały czas monitorujemy zagrożenia terrorystyczne. Dzięki pracy funkcjonariuszy ABW ujawnialiśmy pojedyncze przypadki radykalizacji na gruncie fundamentalizmu islamskiego – zarówno wśród obywateli polskich, jak i cudzoziemców przebywających w Polsce. Patrzymy również na doświadczenia innych państw zachodnich. Służby Niemiec, Francji czy Szwecji funkcjonują w realiach większych skupisk osób pochodzących z krajów podwyższonego ryzyka terrorystycznego. W Polsce te ryzyka – w porównaniu z Europą Zachodnią – nadal utrzymują się na relatywnie niskim poziomie. Nie oznacza to jednak braku zagrożenia. Jeśli pyta pan o obecny konflikt na Bliskim Wschodzie, to efekty dopiero przed nami. Jego konsekwencje mogą wyjść daleko poza sam region: wpłynąć na bezpieczeństwo międzynarodowe, migrację, ceny energii, relacje między państwami i nastroje społeczne w Europie.
Czy w ciągu ostatnich tygodni obserwowaliście wzrost zagrożeń związanych np. z możliwością ataków na placówki dyplomatyczne niektórych krajów, np. Izraela czy USA?
Takie scenariusze są przedmiotem naszej stałej analizy. Ochrona obiektów, które są potencjalnym celem ataku, jest jednym z elementów tego procesu. Zaangażowana jest w to nie tylko Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ale również inne służby działające w przestrzeni bezpieczeństwa państwa i jego obywateli. Wspólnie z policją staramy się neutralizować zagrożenia, zanim staną się widoczne dla opinii publicznej. To podobna logika jak w sprawach szpiegowskich: największym sukcesem służb jest to, że do pewnych zdarzeń po prostu nie dochodzi. Należy jednak pamiętać, że w żadnym państwie demokratycznym, gwarantującym wolności i prawa człowieka, nie istnieje system zapewniający w pełni skuteczne działania prewencyjne.
Czytaj więcej
Polska jest już w konflikcie z Rosją, tyle że nie jest to konflikt pełnoskalowy. Na razie rozgrywa się na poziomie działań służb specjalnych, w tym...
Wskazujecie na wzrost radykalizacji młodzieży. Czy to może oznaczać, że będziemy mieć do czynienia z zamachami terrorystycznymi w polskich szkołach z udziałem tzw. samotnych wilków?
Robimy wszystko, aby do tego nie doszło. To zjawisko jest szczególnie niepokojące, ponieważ nie zawsze mamy dziś do czynienia z uporządkowaną ideologią. Coraz częściej źródłem radykalizacji jest zanurzenie młodych ludzi w świecie brutalnych obrazów, makabrycznych nagrań, propagandy terrorystycznej, gloryfikacji masowych morderców i internetowych społeczności, które stopniowo oswajają odbiorcę ze śmiercią, cierpieniem, a przede wszystkim pogardą dla ludzkiego życia. To działa jak trucizna podawana małymi dawkami. Z początku może wyglądać jak prowokacja, żart albo internetowa poza. Z czasem może prowadzić do realnej gotowości do użycia przemocy. W maju 2025 r. funkcjonariusze ABW zatrzymali 17-latka, który przygotowywał masowy zamach i deklarował wsparcie dla ideologii tzw. Państwa Islamskiego. Miesiąc później, w czerwcu 2025 r., funkcjonariusze ABW zatrzymali trzech 19-latków, którzy planowali zamach terrorystyczny, m.in. na jedną z lokalnych szkół. To nie są historie z odległych czasów i państw. To są zdarzenia, które miały miejsce w Polsce. Trzeba jednak pamiętać, że przeciwdziałanie radykalizacji młodych ludzi nie jest zadaniem wyłącznie służb. To praca na wielu poziomach – od rodziny i szkoły przez środowisko rówieśnicze aż po instytucje państwa.
To zjawisko może narastać?
Tak uważamy. Widzimy, że głównym medium radykalizacji młodzieży jest internet: platformy społecznościowe, fora czy przestrzenie związane ze światem gier sieciowych, gdzie anonimowość jest bardzo duża. W skali globalnej służby nie są w stanie kontrolować całej sieci. Oczywiście analizujemy treści, które się w niej pojawiają. Jeśli mamy do czynienia z materiałami, które zgodnie z prawem można usuwać lub blokować, to podejmujemy takie działania. Musimy jednak liczyć się z tym, że młodzi ludzie coraz częściej korzystają z miejsc trudnych do monitorowania albo praktycznie niedostępnych dla instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Nie mówimy już wyłącznie o klasycznej cyberprzestrzeni, ale także o powszechnych, szyfrowanych komunikatorach, których legalna kontrola rodzi poważne wyzwania prawne. Dlatego na forach krajowych i międzynarodowych opowiadamy się za rozwiązaniami, które pozwolą skuteczniej nadzorować kanały przekazywania informacji tam, gdzie w grę wchodzi przeciwdziałanie, wykrywanie i ściganie najpoważniejszych przestępstw. Państwo nie może być ślepe w przestrzeniach, w których dojrzewają najpoważniejsze zagrożenia.
Jak wygląda współpraca z ukraińskimi służbami w zakresie zwalczania rosyjskich grup dywersyjno-sabotażowych? Odnoszę wrażenie, że sprawa podłożenia ładunku wybuchowego na torach pod Garwolinem pokazuje, że nie jest to współpraca modelowa.
Moja ocena jest inna. Współpraca Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego z ukraińskimi partnerami jest bardzo ścisła i przynosi konkretne efekty. Dzięki informacjom przekazanym przez służby ukraińskie zrealizowaliśmy kilkanaście spraw i zneutralizowaliśmy szereg zagrożeń. To bardzo ważna, ale z natury rzeczy specyficzna współpraca, bo po drugiej stronie mamy partnerów, którzy od czterech lat działają w realiach pełnoskalowej wojny i stałego zagrożenia ze strony Rosji. Trzeba ten kontekst rozumieć, bo wpływa on na priorytety, sposób pracy i ocenę ryzyka po stronie ukraińskich instytucji. Najważniejsze jest jednak to, że w sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa Polski i regionu potrafimy skutecznie współpracować, wymieniać informacje i reagować na zagrożenia. W tym obszarze liczą się nie deklaracje, ale efekty – a te są wymierne. W przypadku sprawców zamachu w Mice dokonana w ciągu niespełna 48 godzin przez ABW identyfikacja sprawców nie byłaby możliwa bez współdziałania z ukraińskimi partnerami.
Ale te osoby z Ukrainy wjechały na teren Polski, przygotowały akt dywersji na linii kolejowej i wyjechały na Białoruś.
Szczegółowa analiza tego przypadku doprowadziła do udoskonalenia procedur w zakresie przekazywania informacji o osobach mogących stanowić zagrożenie. Musimy jednak mieć świadomość, że same metody administracyjne, np. bazy danych osób skazanych lub ściganych na terytorium Ukrainy, mogą nie wystarczyć. Dla rosyjskich służb zmiana nazwiska w paszporcie, wykorzystanie innej transkrypcji czy posługiwanie się różnymi wariantami tożsamości nie jest przeszkodą nie do pokonania.
Dla ABW białoruskie służby są poważnym i stałym wyzwaniem kontrwywiadowczym. Musimy poświęcać im dużo uwagi, bo działają na styku klasycznego wywiadu, operacji wpływu, presji migracyjnej, prowokacji granicznych i wsparcia rosyjskich przedsięwzięć wymierzonych w bezpieczeństwo Rzeczypospolitej
Rosyjski agent może przyjechać przecież z Zachodu.
Tak, może również przyjechać jako zupełnie inna osoba albo jako ta sama osoba, ale z inną łacińską transkrypcją nazwiska. Takich możliwości jest wiele. Właśnie dlatego ścisła współpraca operacyjna między polskimi i ukraińskimi służbami oraz szybka wymiana informacji są tak istotne. W dzisiejszym świecie bezpieczeństwo nie opiera się wyłącznie na szlabanach i pieczątkach. Ważne są zdolności łączenia danych, doświadczenia i współdziałanie operacyjne i śledcze.
Czy wiemy, co się stało ze sprawcami zamachu w okolicach Garwolina?
Z Białorusi pojechali dalej – do Rosji.
Czy to oznacza, że w zasadzie nie ma szans, żeby ich ścigać?
Wydano za nimi międzynarodowe listy gończe, co w sprawach dotyczących szpiegostwa nie jest częste. Sądy uznały, że zgromadzony materiał dowodowy dotyczący tych dwóch osób nie pozostawia wątpliwości co do ich udziału w przeprowadzeniu aktu dywersji. Wydane zostały również europejskie nakazy aresztowania. To oznacza, że ich swoboda poruszania się poza Rosją jest dziś istotnie ograniczona. Każdy wyjazd do państwa współpracującego w ramach międzynarodowego obrotu prawnego może być dla nich ryzykowny. Innymi słowy, Rosja może dawać im schronienie, ale to nie wolność, tylko co najwyżej złota klatka.
Czy z perspektywy ABW Białoruś jest dziś głównym zapleczem Rosji do działań przeciwko Polsce?
Tak, nie mamy co do tego wątpliwości. Białoruś jest dziś najważniejszym państwowym proxy Rosji w naszym bezpośrednim otoczeniu. Nie chodzi tylko o polityczne podporządkowanie Mińska Moskwie, ale o bardzo praktyczny wymiar tej współpracy: wykorzystanie terytorium Białorusi, jej instytucji i służb do działań wymierzonych w Polskę oraz naszych sojuszników. Dla ABW białoruskie służby są poważnym i stałym wyzwaniem kontrwywiadowczym. Musimy poświęcać im dużo uwagi, bo działają na styku klasycznego wywiadu, operacji wpływu, presji migracyjnej, prowokacji granicznych i wsparcia rosyjskich przedsięwzięć wymierzonych w bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. W praktyce oznacza to, że patrząc na aktywność Białorusi, bardzo często patrzymy również na interesy i metody rosyjskie.
Czytaj więcej
Znamy mnóstwo opowieści o bohaterach walczących o Polskę w czasach, w których nie żyliśmy. Ta, za sprawą Andrzeja Poczobuta, dzieje się na naszych...
Warto jednak podkreślić, że skuteczna praca kontrwywiadu przynosi konkretne efekty. Ostatnia wymiana więźniów, w ramach której wolność odzyskał między innymi Andrzej Poczobut, pokazała, że zatrzymywanie przez ABW osób pracujących na rzecz obcych służb może mieć znaczenie nie tylko operacyjne czy procesowe, ale również państwowe. Dzięki temu Polska nie występuje w takich rozmowach z pustymi rękami. Ma osoby, które dla drugiej strony przedstawiają wartość, a to może tworzyć przestrzeń do odzyskiwania naszych obywateli albo osób szczególnie ważnych z punktu widzenia polskiego interesu.
Jakie działania związane z agenturą wpływu podejmują Rosjanie? Czy widoczne jest np. finansowanie przez nich partii lub organizacji społecznych działających w Polsce?
Odpowiem w ten sposób: gdybyśmy dysponowali informacjami wskazującymi wprost na finansowanie partii politycznej z zewnątrz, bylibyśmy zobowiązani do podjęcia odpowiednich czynności prawnych i zawiadomienia prokuratury. Prowadziliśmy natomiast działania dotyczące środowisk, które za pieniądze prorosyjskich ukraińskich oligarchów prowadziły działalność propagandową, informacyjną i polityczną w Polsce i innych krajach oraz instytucjach europejskich. Obejmowało to także organizowanie kampanii politycznych zgodnych z rosyjskim przekazem. Dziś ta sprawa jest na etapie postępowania sądowego.
Chodziło o środowisko związane z rozgłośnią Voice of Europe?
Portal ten publikował materiały zgodne z narracją Kremla, w tym treści wymierzone w Ukrainę, stabilność i spójność Unii Europejskiej oraz wykorzystujące nastroje antyimigracyjne. To środowisko korumpowało również europejskich polityków w celu promowania rosyjskich interesów. Opłacano na przykład składanie interpelacji, inspirowano konkretne działania, w tym organizowanie konferencji pod szyldem unijnym. Pozyskiwano europejskich polityków do udziału w przedsięwzięciach propagandowych, które miały służyć m.in. legitymizacji aneksji Krymu przez Rosję. Była to próba budowania wpływów w Parlamencie Europejskim przez państwo rosyjskie. Tego typu operacje są niebezpieczne, bo nie atakują instytucji z zewnątrz, lecz wchodzą do wnętrza, aby realizować korzystne dla siebie interesy, a kiedy trzeba – paraliżować lub dezintegrować.
Czytaj więcej
Tysiące sztuk nielegalnej broni rocznie, zamiast obecnych kilkuset – co najmniej taką skalę powojennego przemytu z Ukrainy prognozują eksperci. Bro...
Czy Rosyjski Dom w Warszawie nadal jest aktywny i zachęca do wyjazdów dla liderów do Moskwy oraz na studia?
To jedno ze statutowych działań Rosyjskich Domów. Ich strategicznym celem jest upowszechnianie rosyjskiego przekazu i budowanie przychylności wobec polityki Federacji Rosyjskiej. Nawet jeśli formalnie działalność stacjonarna została zawieszona, to nie oznacza, że aktywność tego typu zniknęła. W dużej mierze przeniosła się do internetu, gdzie nadal może służyć utrzymywaniu kontaktów, promowaniu rosyjskiej narracji i docieraniu do wybranych środowisk. Pozyskiwanie osób rozpoznawalnych, autorytetów czy liderów opinii jest jedną z metod uwiarygodniania takich działań. Wpływ jest najskuteczniejszy wtedy, gdy nie mówi się własnym głosem, lecz głosem kogoś, komu odbiorcy ufają.
Jakie wnioski dla państwa zostały wyciągnięte po ucieczce z Polski na Białoruś byłego sędziego Tomasza Szmidta?
Jako sędzia należał do grupy osób, które z mocy ustawy o ochronie informacji niejawnych posiadają dostęp do takich materiałów bez konieczności przeprowadzenia poszerzonego postępowania sprawdzającego przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Były sędzia Schmidt uzyskiwał te informacje w związku z orzekaniem w sprawach dotyczących funkcjonariuszy oraz szerzej – pragmatyki służbowej. Po jego ucieczce w ABW powstał projekt zmian legislacyjnych odmiennie regulujący dostęp do informacji niejawnych dla sędziów i prokuratorów wykonujących obowiązki związane z tego rodzaju informacjami. Proponowane rozwiązania uwzględniają oczywiście poszanowanie niezależności prokuratorskiej i niezawisłości sędziowskiej. Uzyskały też poparcie Kolegium ds. Służb Specjalnych. Wniosek jest prosty: zaufanie do instytucji państwa musi iść w parze z odpowiednimi bezpiecznikami. Państwo demokratyczne nie może działać na zasadzie podejrzliwości wobec wszystkich, ale nie może też pozostawiać luk tam, gdzie w grę wchodzi bezpieczeństwo narodowe.
Czy udało się odbudować delegatury ABW, szczególnie na wschodzie kraju?
ABW musi być blisko miejsc, w których pojawiają się zagrożenia. Odtworzenie dziesięciu delegatur właśnie temu służyło i przyniosło wymierne efekty: zwiększyliśmy zdolność rozpoznawania zagrożeń i szybkiego reagowania. Obecna mapa delegatur i wydziałów zamiejscowych ABW jest wynikiem analizy zagrożeń. Sieć jest gęstsza na ścianie wschodniej, bo to tam koncentruje się szczególnie dużo wyzwań związanych z obecną sytuacją bezpieczeństwa. Jednocześnie optymalizujemy strukturę w centrum i na zachodzie kraju. To proces wymagający i niepozbawiony trudności.
Jakie więc największe trudności stanęły na przeszkodzie?
Część z nich ma charakter logistyczno-finansowy, część kadrowy. W ostatnich latach mieliśmy do czynienia ze znaczącym odpływem doświadczonych funkcjonariuszy, a przygotowanie nowych kandydatów do służby jest procesem długim i bardzo angażującym. Musimy także poszerzyć bazę rekrutacyjną, czyli dotrzeć do ludzi, którzy mają kompetencje potrzebne współczesnej służbie. ABW otwiera się na nowe pokolenie kandydatów i chce jasno komunikować swoją ofertę zawodową – pokazywać, jakich umiejętności poszukujemy, jakie możliwości daje służba i dlaczego może być dobrym wyborem życiowym. Dla młodych ludzi naturalnym środowiskiem jest dziś sieć, dlatego również my musimy być tam obecni i mówić językiem zrozumiałym dla tych osób. Temu służy m.in. odświeżenie strony internetowej ABW i większa aktywność w mediach społecznościowych. Chcemy pokazać, że służba dla państwa to nie zamknięty świat za grubym murem, ale nowoczesna, odpowiedzialna i potrzebna praca dla ludzi, którzy chcą robić coś naprawdę istotnego.
Czytaj więcej
Celem Rosjan nie jest tylko zbieranie informacji, ale „wykańczanie przeciwnika”, przeciążanie aparatu kontrwywiadowczego – mówi ppłk dr Marek Świer...
Jak dzisiaj definiuje pan bezpieczeństwo państwa?
Bezpieczeństwo państwa jest procesem, nie stanem. Każdego dnia trzeba je budować, sprawdzać i wzmacniać. Współczesne ryzyka nie zawsze przychodzą wprost. Często przybierają nieoczywiste formy, jak: fałszywa informacja, podejrzana propozycja w internecie, cyberatak, próba sabotażu, radykalizacja młodego człowieka albo działanie obliczone na to, by nas skłócić i osłabić zaufanie do własnych instytucji. Dlatego bezpieczeństwo Rzeczypospolitej nie polega tylko na reagowaniu, gdy coś już się wydarzy. Polega na tym, by dostrzec niebezpieczeństwo odpowiednio wcześnie, dobrze je zrozumieć i zadziałać, zanim przeciwnik osiągnie swój cel. Taka jest rola ABW – jeśli to możliwe, być o krok przed zagrożeniem; jeśli nie – skutecznie działać na rzecz wykrywania przestępstw przeciwko państwu i ścigania ich sprawców.
Płk Rafał Syrysko, szef ABW
Od grudnia 2023 r. szef ABW. Rozpoczął służbę w 1992 r. w UOP, był m.in. pełnomocnikiem ds. informacji niejawnych w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a także dyrektorem delegatury ABW w Poznaniu