Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego za czasów Krzysztofa Bondaryka prowadziła przez blisko dwa lata największą akcję wobec dziennikarzy, którzy pisali o aferze hazardowej – ujawnił Mariusz Kamiński, minister koordynator służb specjalnych podczas wystąpienia w Sejmie.
– Działaniami objęto 30 dziennikarzy, głównie z dziennika „Rzeczpospolita", a ich celem było nie tylko ujawnienie źródeł informacji, ale też rozpoznanie środowiska dziennikarzy śledczych – mówił Kamiński.
Dziennikarze na topie
Według Kamińskiego służby, aby ustalić źródło przecieku, analizowały billingi i dane logowań telefonów, sięgając okresu na rok przed wybuchem afery hazardowej.
– Planowano też prowokację polegającą na kontrolowanym przekazaniu dziennikarzom niejawnych informacji – twierdził minister, chociaż nie zdradził, kto był inicjatorem tego pomysłu, ani czemu miał służyć. Kontrolowano podejrzewanych o przeciek byłych szefów służb i ich rodziny.
W wystąpieniu ministra zabrakło jednak konkretów: które z działań służb były złamaniem prawa, a które nie.
Kancelaria Premiera w środę opublikowała listę dziennikarzy poddanych przez służby czynnościom operacyjno-rozpoznawczym w latach 2007–2015 przez ABW (38 dziennikarzy), głównie byłych i obecnych dziennikarzy i redaktorów „Rzeczpospolitej". W sumie za rządów PO–PSL – według Kamińskiego – służby interesowały się 52 dziennikarzami. Poza sprawą WSI i hazardową, nie wiadomo dlaczego podjęto wobec nich kontrolę operacyjną i jaką.
Według ministra służby ściągały billingi ich połączeń telefonicznych, logowania, analizowały połączenia i liczbę kontaktów. Zbierały informacje o miejscach pobytu dziennikarzy, ich adresach i sytuacji rodzinnej. Miały nawet obserwować ich spotkania i je fotografować. Wszystkich czy niektórych i kogo konkretnie – tego nie podano.
ABW i obrońcy krzyża
Agencja według Kamińskiego miała „ponadstandardowo" interesować się środowiskiem obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu, blogerów Salonu24 i członków Strzelca, a czynności w tym zakresie osobiście zlecał i nadzorował ówczesny szef ABW Krzysztof Bondaryk. Miał on sam wskazywać „prowokatorów" spod krzyża, których trzeba inwigilować.
Działania te uzasadniano rzekomym zagrożeniem terrorystycznym wobec prezydenta Bronisława Komorowskiego, co – zdaniem Kamińskiego – było zupełnie nieuzasadnione.
ABW miało swoją wtyczkę nie tylko w środowisku obrońców krzyża, ale i demonstrantów marszu „Obudź się, Polsko". Służby interesowały m.in. kontakty ks. Stanisława Małkowskiego.
Krytycznie o CBA
Dostało się też CBA pod rządami Pawła Wojtunika za to, że – zdaniem Kamińskiego – miało „skupiać się na marginalnych sprawach" dotyczących korupcji w samorządach.
– Dopiero przed wyborami w 2015 r. nasilono działania dotyczące polityków wyższej rangi – twierdził koordynator.
Zarzucił Wojtunikowi wprost, że ten nie zarządził kontroli operacyjnej w sprawie kontaktów członków rządu z wpływowym biznesmenem, który kupował państwową spółkę.
– Były wiceszef CBA Maciej Klepacz wstrzymał ok. 20 raportów specjalnych dla rządu, m.in. w sprawie prywatyzacji PKP Energetyka, nieskuteczności nadzoru nad zakupem leków i o grupie Bumar – wyliczał Kamiński.
– Te zarzuty są żenujące, koordynator służb podrywa autorytet Biura, niszcząc pozycję, jaką CBA wypracowało sobie przez ostatnie lata, i podważa zaufanie do służb. Najgorzej, jeśli politycy, którzy są amatorami, próbują dokonywać skomplikowanej oceny działań służb. Taka ocena nie może mieć waloru rzetelności – mówi „Rzeczpospolitej" Paweł Wojtunik, były szef CBA.
I dodaje, że Biuro pod jego kierownictwem nieraz sięgało po polityków z „pierwszej ligi". Rozpracowało m.in. infoaferę, czyli największą sprawę korupcyjną przy przetargach informatycznych. To dzięki aktywności CBA skazany został minister rządu PO Sławomir Nowak, zarzuty usłyszeli Zbigniew Rynasiewicz, Jan Bury czy Andrzej Biernat. Nawet ostatnie zatrzymanie, którymi chwali się dziś CBA, byłej wiceprezes ARP, to efekt materiałów zebranych przez agentów za czasów Wojtunika.
Marek Biernacki, koordynator służb za rządów PO–PSL, jest zdegustowany wystąpieniem Kamińskiego. – ABW zajmuje się ustawowo ochroną informacji niejawnej, a czynności wobec dziennikarzy brały się z ujawniania materiałów tajnych. To były działania legalne, pod nadzorem prokuratury, dlaczego tego nie powiedziano wprost? – pyta Biernacki. – Jeśli wylewa się kubeł pomyj, to trzeba wskazać, gdzie i kto dokładnie złamał prawo. Inaczej to nie ma sensu, podważa naszą wiarygodność jako państwa w świecie – ocenia polityk PO.
Lista dziennikarzy, wobec których służby specjalne wykonywały w latach 2007 – 2015 czynności operacyjno-rozpoznawcze.
ABW
1. Frey Grażyna
2. Gabryel Piotr
3. Gargas Anita
4. Gmyz Cezary
5. Gociek Piotr
6. Gursztyn Piotr
7. Jachowicz Jerzy
8. Jakimczyk Jarosław
9. Jakucki Piotr
10. Janke Igor
11. Kałucki Jarosław
12. Kotecka Patrycja
13. Karnowski Michał
14. Latkowski Sylwester
15. Lisiecki Michał
16. Manys Karol
17. Majewski Michał
18. Mazurek Robert
19. Nisztor Piotr
20. Olczyk Eliza
21. Pietrzak Leszek
22. Reszka Paweł
23. Rybak Marcin
24. Skwieciński Piotr
25. Stabryła Aneta
26. Staniszewski Mariusz
27. Stróżyk Jarosław
28. Sumliński Wojciech
29. Szułdrzyński Michał
30. Tokarska Anna
31. Walaszczyk Maciej
32. Warzecha Łukasz
33. Węglarczyk Bartosz
34. Wojciechowski Marcin
35. Wybranowski Wojciech
36. Zaremba Piotr
37. Zawadka Grażyna (to ta sama osoba, co wymieniona jako pierwsza na liście - red.)
38. Żyła Edyta
39-48 – nie przedstawiono nazwisk tych dziennikarzy, "którzy byli w zainteresowaniu operacyjnym ABW, w związku z ich kontaktami z zagranicznym dziennikarzem podejrzewanym o prowadzenie działalności szpiegowskiej na terenie RP
CBA
1. Gołębiowski Arkadiusz
2. Gmyz Cezary
3. Miter Paweł
4. Nisztor Piotr
5. Rybak Marcin
6. Szyperski Marek
7. nie przedstawiono nazwiska dziennikarza ponieważ zainteresowanie operacyjne CBA nie wynikało z jego działalności zawodowej
Źródło: premier.gov.pl