Jak informuje Polskie Radio, prom ze 139 strażakami, którzy przez dwa tygodnie pomagali gasić pożary w Szwecji, przybył do Świnoujścia przed godz. 6.00. Razem ze strażakami przypłynął wykorzystany do walki z ogniem ciężki sprzęt.
O 6.30 rozpoczęło się uroczyste powitanie strażaków, z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego i ministra gospodarki morskiej Marka Gróbarczyka.
- Jak wyjeżdżaliście, to nasze serca drżały z obawy i dumy - z dumy, bo wiedzieliśmy, że staniecie na wysokości zadania - mówił do strażaków premier. - Chyba najczęściej powtarzanym słowem, zwrotem, było "tack Polen", czyli "dzięki Polsk"+. Pomagaliście Szwedom, a tym samym Polsce. Wasza obecność na tamtej ziemi, to co zrobiliście w imię solidarności, w imię współpracy, jest najlepszym dowodem, że my tę solidarność, prawdziwą solidarność europejską budujemy i chcemy budować - zaznaczył.
- Dziękuję wam za profesjonalizm, wytrwałość i pracę w Szwecji. Drodzy strażacy jestem z was dumny, Polska jest z was dumna - mówił Mateusz Morawiecki.
Premierowi wtórował Joachim Brudziński. - Drodzy funkcjonariusze, ostatnie 2 tygodnie to dla was olbrzymi wysiłek, stres i zmęczenie. To również najlepsza wizytówka naszego kraju - zauważył. Dziękował też szefowi rządu za program modernizacji Służb Mundurowych "dzięki któremu mogliśmy zaprezentować Szwecji profesjonalnie wyposażonych strażaków". - Program modernizacji będzie trwał, bo jestem przekonany, że mamy w osobie pana premiera polityka, który doskonale wie, że na bezpieczeństwie nie można oszczędzać - przekonywał.
- Dzisiaj Polacy mogą czuć się bezpiecznie, bo ich bezpieczeństwo jest w dobrych, waszych rękach - mówił do strażaków szef MSW.
W gaszeniu pożarów w Szwecji brali udział głównie ratownicy z województw zachodniopomorskiego i wielkopolskiego. Wspierali ich również strażacy z Mazowsza i Komendy Głównej Państwowej Służby Pożarnej. W Szwecji, którą z powodu nietypowych, wysokich temperatur opanowały pożary, strażacy od początku mieli spędzić dwa tygodnie.
- Kilkanaście dni temu przyszli na służbę i myśleli, że po 24 godzinach wrócą do domu. Okazało się, że wyjazd do tego pożaru trwa znacznie dłużej i to poza granicę - mówił w rozmowie z TVN24 rzecznik komendanta głównego straży pożarnej starszy brygadier Paweł Frątczak.
- Zawsze podkreślałem, że jestem dumny, że jestem polskim strażakiem i jestem dumny z moich kolegów - zaznaczył.