Biuro prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku przyznało, że 14 września z jednego z parkingów na terenie Sopotu skradziono SUV-a marki audi.
Pojazd tego samego dnia został odnaleziony w pobliżu komisariatu policji w Gdańsku.
Jak informuje TVN24, w samochodzie miały znajdować się dokumenty świadczące o tym, że pojazd należy do Marty Kaczyńskiej.
Policjanci nie zatrzymali sprawcy zdarzenia. Funkcjonariusze prowadzą śledztwo w tej sprawie. - Na miejscu funkcjonariusze przeprowadzili szczegółowe oględziny i zabezpieczyli wiele śladów. Po zakończeniu czynności samochód zwrócono pokrzywdzonej. Czynności dotyczące kradzieży cały czas trwają, między innymi ustalamy świadków, zabezpieczamy monitoringi i analizujemy ich zapisy - poinformowała policja.
Jak informują osoby, które znają szczegóły zdarzenia, złodziej odstawił samochód w pobliżu wydziału postępowań administracyjnych komendy wojewódzkiej policji. Miał później poinformować policjantów o pozostawionym pojeździe.
- Musiał się on szybko zorientować, że koledzy z Sopotu włożą niestandardowo wiele wysiłku w ustalenie sprawcy. Bo przełożeni będą ich cisnąć na rozwiązanie sprawy, by móc błysnąć wśród polityków, jak szybko wykryli sprawcę. Dlatego złodziej uznał, że lepiej dla niego będzie oddać auto i liczyć, że to zaspokoi policjantów - ocenili.