- To była niecodzienna akcja zakończona sukcesem! Jak widać strażak, to osoba kreatywna, szukająca rozwiązań, każdego problemu – poinformowała OSP Rzeszów-Słocina w mediach społecznościowych.

Jej druhowie zostali wezwani na pomoc Straży Miejskiej do parku w Słocinie. Straż otrzymała zgłoszenie: „do stawu wpadł aparat słuchowy małego chłopca".

Po przyjeździe na miejsce strażnicy i osoby będące przy zdarzeniu przedstawiły sytuację. Chłopiec wrzucił do stawu aparat słuchowy, bez którego nic nie słyszy. A wartość urządzenia sięgała 150 tys. zł.

- Strażnicy przy pomocy podbieraków próbowali wydobyć zgubę lecz bez skutku, a strażak z PSP w woderach wszedł do wody próbując znaleźć małe urządzenie. Jednak zerowa widoczność nie ułatwiała zadania,  w dnie składającym się głównie z mułu, opadłych liści, konarów i śmieci to było jak szukanie igły w stogu siana – przyznaje OSP Rzeszów-Słocina.

Czas mijał, działania nie przynosiły rezultatów. Uczestnicy akcji rozważali ściągnięcie na miejsce nurka, lecz brak widoczności pod wodą wykluczył jego udział w poszukiwaniach, a wypompować wody ze stawu się nie dało.

Okazało się, że aparat jest częścią implantu wszczepionego do głowy chłopca, działa jak magnes. Mama chłopca często wieszała urządzenie na lodówce.

- Potrzebny był metal i wtedy przynieśliśmy łopaty, a po niecałych 10 minutach łopata przyciągnęła aparat słuchowy, który trafił w ręce mamy chłopca, a łzy radości popłynęły po policzkach – cieszą się strażacy z rzeszowskiej OSP.

Ich akcję komentowali internauci: - Gratulacje. Za poświęcenie, pomysłowość i profesjonalizm – napisał jeden z nich.

Inny napisał : - „Jestem pełen podziwu dla Waszej pracy i kreatywności! Jak widać nie straszny Wam i ogień i woda".

A kolejny dodał: „Mistrzostwo świata z tą łopatą. Gratulacje!". Tylko jeden z nich zapytał: „A aparat działa?". Tego nie wiadomo.