Rz: Dużo wniosków kwestionujących podwyżkę opłat za użytkowanie wieczyste wpływa do samorządowego kolegium odwoławczego?

Tomasz Podlejski: Zdziwi się pani. Mało.

Mało?

Tak, w tym roku wpłynęło mniej niż 3 tys. spraw. W porównaniu z ubiegłymi latami nie jest to dużo. W rekordowym 2013 r. trafiło do warszawskiego samorządowego kolegium odwoławczego aż 12 934 wniosków. Rok wcześniej było to 9530, a w 2014 r. – jedynie 4754. Zatem jest znaczne obniżenie wpływu i ta tendencja spadkowa się utrzymuje.

Czy to oznacza, że samorządowe kolegium odwoławcze szybciej niż w latach wcześniejszych będzie rozpatrywało sprawy?

Niestety nie. Do tej pory rozpatrujemy jeszcze te z 2013 r. Sądzę, że dopiero za dwa lata znikną zaległości i zaczniemy orzekać na bieżąco. Pod warunkiem oczywiście, że do końca roku wpłynie nie więcej niż 1000 wniosków, a z tego, co wiem, to szykują się istotne podwyżki rocznych opłat za użytkowanie wieczyste na Mokotowie i Woli. Może więc jeszcze ruszyć lawina wniosków.

We wcześniejszej rozmowie narzekał pan, że SKO jest niedofinansowane. Z tego powodu dwa lata temu znacznie ograniczyło orzekanie przez dwa miesiące. Jest już lepiej?

Tak. Moje ciągłe przypominanie się ministrowi finansów przyniosło efekty. W tym roku środki, zwłaszcza na członków pozaetatowych, zostały istotnie zwiększone. Dzięki temu można było ich przyjąć więcej do kolegium.

Dla przypomnienia, każde kolegium ma dwa rodzaje członków: etatowych i pozaetatowych. I jedni, i drudzy są powoływani przez premiera. Pierwsi otrzymują wynagrodzenie w ramach stosunku za pracę, a u drugich zależy ono od liczby rozpatrywanych przez nich spraw. To, co zarobią, nie może jednak przekroczyć 60 proc. uposażenia członka etatowego.

Warszawskie SKO miało długo 39 członków etatowych i 36 pozaetatowych, gdy kończyły się środki, a zwykle działo się tak w okolicach maja, wówczas SKO nie miało z czego zapłacić członkom pozaetatowym, sprawy rozpatrywali tylko członkowie etatowi. W efekcie czego w okolicach wakacji powstawał zator. W tym roku tego nie ma. Obecnie zatrudniamy 42 członków etatowych i 58 pozaetatowych.

Wzrost zatrudnienia również przyśpieszył rozpatrywanie spraw. Nie jest jednak wcale tak różowo, ponieważ wpływ spraw w kolegium warszawskim jest nadal najwyższy w Polsce – w tym spraw z zakresu aktualizacji oplat za użytkowanie wieczyste. Jak wskazałem wcześniej, zaległości z tego tytułu sięgają dwóch lat. Sytuacja zmieniła się wraz ze znaczącym wsparciem etatowym, w tym etatów biurowych.

Jakie błędy użytkownicy wieczyści wytykają gminom?

Najczęściej pada argument, że podwyżka jest rażąco wysoka, operat jest nierzetelny oraz tendencyjny, a rzeczoznawca majątkowy przygotował go, biorąc po uwagę niewłaściwe nieruchomości, bo np. podwyżkę otrzymała osoba, która mieszka w starej rozpadającej się kamienicy, a rzeczoznawca wykorzystał do porównania apartamentowce wybudowane niedawno przez dewelopera.

Która strona najczęściej wygrywa?

Z tym bywa różnie. Przez długie lata, jak strona przeciwna przedstawiała kontroperat, to skład orzekający wyciągał średnią z dwóch operatów, tj. gminnego i kontroperatu. Dzięki temu podwyżka była niższa. Ale ostatnio zaczęło się zmieniać orzecznictwo. Coraz więcej składów przyznaje rację tylko jednej stronie. Coraz więcej też spraw nie dotyczy tylko aktualizacji, ale procentowej zmiany wysokości stawki rocznej opłaty. Bardzo często w Warszawie dzielnice zamiast 1 proc. wprowadzają 3 proc. wartości nieruchomości.

Chodzi o miejsce postojowe w garażach podziemnych?

Tak, odwołują się właściciele mieszkania, do których należały miejsce postojowe w tym garażu. Ich zdaniem miejsce postojowe jest przypisane do mieszkania. Oznacza to, że w jego wypadku powinna obowiązywać taka sama stawka jak za mieszkanie, czyli 1 proc. Przez długie lata bowiem garaż był przyporządkowany do mieszkania. Później zmienił się art. 73 ust. 1 i 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Stanowi on, że jeżeli celów wykorzystania nieruchomości jest więcej, pod uwagę bierze się ten o charakterze podstawowym. Z kolei w ust. 2a pkt 1 art. 73 przewiduje się, że zasadę tę stosuje się także do udziału w prawie użytkowania wieczystego w razie ustanowienia odrębnej własności lokalu, którego przeznaczenie jest inne aniżeli cel, na jaki przeznaczono grunt.

Efekt tego był taki, że można wypowiedzieć stawkę procentową na udział w powierzchni użytkowej.

A ugoda? Strony chętnie z niej korzystają?

Stawiennictwo na rozprawy nie jest obowiązkowe. Dlatego przedstawiciele miasta na ogół na nie przychodzą. Skoro na rozprawę nie przychodzi jedna ze stron, to jak zawrzeć ugodę? Podobno jednak jest to tylko warszawska praktyka, w innych miastach jest inaczej.

—rozmawiała Renata Krupa-Dąbrowska

Tomasz Podlejski, prezes samorządowego kolegium odwoławczego w Warszawie