Kancelaria Premiera ma dwa tygodnie na przygotowanie propozycji dla związkowców, jak załatwić sprawę podwyżek ich wynagrodzeń. NSZZ „Solidarność", która 5 marca zorganizowała „Ostatki u premiera", domaga się 450 zł podwyżki i zmiany mechanizmu obliczania wynagrodzeń.
Są już gotowe założenia do ustawy o pracownikach sądów i prokuratur. Opracował je zespół powołany przez ministra sprawiedliwości w związku z postulatami „Solidarności".
Czytaj też:
Bez nich Temida nie da rady, czyli „Ostatki u premiera"
Strajk pracowników sądów - jakie są żądania
Protest pracowników sądów i prokuratury to tykająca bomba
W nowej ustawie określony byłby system wynagradzania pracowników sądów i prokuratur podobny do rozwiązań zawartych w ustawach – Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz Prawo o prokuraturze.
Podstawą miałoby być przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale ubiegłego roku, ogłaszane w Monitorze Polskim oraz mnożnik przypisany do konkretnych stanowisk, przy uwzględnieniu, że dla stażysty wyniesie on 0,7.
Mają być też wprowadzone stałe, zagwarantowane w planie finansowym fundusze motywacyjne w wysokości 2 proc. środków przeznaczonych na wynagrodzenia dla funduszu nagród oraz 5 proc. środków przeznaczonych na wynagrodzenia dla funduszu premiowego. Zespół postuluje, by w ustawie określono definicje nagrody oraz kryteria premii kwartalnej.
Rekrutacja na konkretne stanowiska miałaby polegać na przeniesieniu pionowym, za pomocą portalu rekrutacyjnego.
W praktyce prezes sądu najpierw zamieszczałby informacje o naborze z informacjami o stanowiskach, oraz niezbędnych kwalifikacjach, a także terminie jego zakończenia.
Spośród wszystkich zgłoszeń wybierano by konkretnego pracownika.
W ciągu czterech ostatnich lat z sądów odeszło ponad 20 tys. wykwalifikowanych pracowników.
– Nikt nie chce pracować w sądzie, ponieważ oferowana jest tam najniższa pensja krajowa. Pracy jest coraz więcej, zmieniane są przepisy, pracownicy muszą się dokształcać, co nie wiąże się z żadną podwyżką. Ich pensje powinny być obliczone podobnie jak sędziów i prokuratorów – twierdzą związkowcy.