„Nie codziennie zdarza się, że, że sędziowie w całym kraju na znak protestu przestają pracować. Jednak we wtorek rano sędziowie w całej Polsce przerwali rozprawy czy studiowanie akt spraw, aby zaprotestować przeciwko postępowaniu przed pewnym szczególnym sądem w Warszawie. Tam Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego naradzała się, czy uchylić immunitet Igora Tulei. Ten 49-letni warszawski sędzia jest w Polsce symbolem walki o państwo prawa" – pisze warszawski korespondent „Sueddeutsche Zeitung" Forian Hassel.

Czytaj też:

Sędzia Tuleya nie stracił immunitetu

Igor Tuleya: Czuję się jak Józef K., bohater powieści Kafki

Przypomina, że według Trybunału Sprawiedliwości UE oraz polskiego Sądu Najwyższego, Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Zgodnie z ich stanowiskiem, sędziowie tej izby nominowani przez upolitycznioną KRS nie są sędziami, a ich decyzje są nieważne. W postanowieniu zabezpieczającym TSUE nakazał zamrożenie Izby Dyscyplinarnej, ale - jak pisze Hassel - polskie władzy się tym nie przejęły i pozwoliła jej dalej pracować, m.in. rozpatrzyć wniosek o uchylenie immunitetu sędziemu Tulei.

„Sędzia Tuleya nie handlował narkotykami i nie brał łapówek. Według rządu jego wykroczenie jest gorsze: sędzia sprzeciwił się domniemanemu złamaniu prawa przez rządzących" – dodaje Hassel tłumacząc, że chodziło o nakazanie prokuraturze ponownego śledztwa w sprawie głosowania nad budżetem w Sali Kolumnowej Sejmu pod koniec 2016 roku.

„Teraz prokuratura chce ze swej strony oskarżyć Tuleyę. Politycznie zależny rzecznik dyscyplinarny otworzył osiem postępowań przeciwko sędziemu, z których jedno dotyczy «prawnych ekscesów» po skierowaniu przez niego zapytania do TSUE" – komentuje „SZ".

Gazeta informuje niemieckich czytelników, że od końca 2015 roku polski rząd zdegradował albo nałożył sankcje na setki sędziów, prokuratorów i adwokatów.

"Tuleya liczy się z tym że może stracić prace i nie będzie mógł wykonywać nawet zawodu adwokata. Także adwokaci podlegają bowiem Izbie Dyscyplinarnej" – dodaje gazeta.