Sprawa trwała półtora roku. Po kilku rozprawach stanęło na tym, że sąd nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości.
– Tak oto złośliwy donos mógł rozbić rodzinę – alarmuje Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris, organizacja prawników wspierających osoby pokrzywdzone przez prawo. Pomagała też rodzinie Mikołaja.
Przedszkolne kwasy
Dyrektorka przedszkola zarzuciła rodzicom nieudolność wychowawczą i brak reakcji na uwagi jej i nauczycielek, w których ocenie dziecko ma kłopoty psychiczne. Jednocześnie chłopiec był np. pomijany przy przedszkolnych uroczystościach.
Sąd zapoznał się z badaniem rodzinnego ośrodka diagnostyczno-konsultacyjnego. Trwało ono sześć godzin i było bardzo pozytywne dla rodziców. Specjaliści stwierdzili, że rodzice bardzo dobrze diagnozują problemy dziecka, więzi w rodzinie są bliskie, matka dodatkowo ukończyła warsztaty umiejętności wychowawczych, a Mikołaj uczęszczał do różnych szkółek.
– Wiele wskazuje na to, że dyrekcja chciała się pozbyć przedszkolaka, wobec którego należałoby zastosować indywidualne podejście wychowawcze – mówi „Rzeczpospolitej" Bartosz Lewandowski, pełnomocnik rodziców. – Takich zachowań placówek wychowawczych jest niestety coraz więcej. Być może stoi za tym asekuracja na wypadek, gdyby doszło do jakiegoś incydentu z nieco trudniejszym dzieckiem – przypuszcza.