Szkolenie w KSSiP nie należy do łatwych. Egzamin sędziowski jest trudny czy bardzo trudny?
Można powiedzieć, że egzamin sędziowski jest jednym z najtrudniejszych egzaminów zawodowych w Polsce, zaś bezdyskusyjnie stanowi on najtrudniejszy egzamin prawniczy. Aplikanci przygotowują się do niego w zasadzie przez cały okres trzyletniej aplikacji sędziowskiej. W zasadzie każdą wolną chwilę w ostatnim roku poświęcają na indywidualną naukę. Podchodząc do egzaminu, trzeba bowiem orientować się w każdym możliwym zagadnieniu prawnym z niemal wszystkich istniejących dziedzin.
Co sprawia największą trudność?
Bez wątpienia to, co odróżnia egzamin sędziowski od innych egzaminów prawniczych, na przykład adwokackiego czy radcowskiego, to część ustna. Aplikanci sędziowscy, podobnie do kolegów z innych aplikacji, podchodzą najpierw do części pisemnej, gdzie w ciągu dwóch dni, bazując na spreparowanych aktach sprawy karnej oraz cywilnej, przygotowują projekty orzeczeń sądowych z uzasadnieniem. Po pozytywnym przejściu tej części egzaminu muszą jednak przystąpić jeszcze do najtrudniejszej jego części, gdzie w ciągu jednego dnia, przez kilka (niekiedy cztery, pięć) godzin bez ustanku udzielają odpowiedzi na pytania zadawane kolejno przez każdego z siedmiu członków komisji egzaminacyjnej, odpytujących ich z konkretnej dziedziny prawa.
Czytaj więcej
Jest pomysł na przyśpieszenie spraw sądowych i zasypanie braków kadrowych. Doświadczeni asystenci sędziów z doktoratem lub zdanym egzaminem zawodow...
200 absolwentów KSSiP po egzaminie sędziowskim czeka na powołanie przez prezydenta Karola Nawrockiego. Tak być nie powinno.
Oczywiście, że nie. Konieczność długotrwałego oczekiwania na wręczenie nominacji asesorskiej, pomimo naszych corocznych apeli o jej przyspieszenie, stała się już niechlubną tradycją. Opóźnienia ze strony prezydenta tłumaczone są zwykle jego kalendarzem, innymi obowiązkami. W przeciwieństwie jednak do obowiązków nagłych, jak wyjazd na niespodziewany szczyt czy konieczność zwołania rady gabinetowej w obliczu niedającego się przewidzieć kryzysu, wręczenie nominacji asesorskich można zaplanować wcześniej, skoro termin egzaminu i ogłoszenia jego wyników jest w dużym przybliżeniu przewidywalny. Tym bardziej, że pozostałe organy i instytucje, biorące udział w całym procesie, jak KSSiP, następnie Krajowa Rada Sądownictwa, a później Prezes Rady Ministrów, starają się zwykle zakończyć swoje, poprzedzające nominację, etapy procedury w najkrótszym możliwym terminie. Jakby tego było mało, w tym roku dochodzi jeszcze problem związany ze sporem politycznym wokół tego, czy nominacje asesorskie, jako niewymienione w konstytucji wśród prezydenckich prerogatyw, wymagają, jak uznawano do tej pory, czy jednak nie wymagają kontrasygnaty premiera.
Podjęcie asesury w konkretnym sądzie – wolne miejsca wskazuje MS – wymaga czasem zmiany miejsca zamieszkania, przeorganizowania rodziny itd. Brak powołania zawiesza to wszystko w próżni.
By czas oczekiwania na nominację asesorską obrócić w nieco podnoszący aplikantów na duchu żart, w naszym środowisku ukuło się pojęcie „bezrobotnego byłego aplikanta”, jako osoby, która ukończyła aplikację, zdała egzamin sędziowski, wybrała już etat w miejscu, w którym obejmie urząd, a w wielu wypadkach wynajęła już mieszkanie i przeniosła się nierzadko o kilkaset kilometrów z całą rodziną, by teraz, oczekując na ruch prezydenta, przez kilka miesięcy nie móc podjąć pracy i pozostawać na utrzymaniu małżonka lub rodziców. Osoby takie rzeczywiście zawieszone są w próżni – nie znając daty nominacji, nie mogą podjąć żadnej pracy, z której nie mogłyby z dnia na dzień zrezygnować, a jednocześnie nie otrzymują już stypendium, z którego żyły w czasie aplikacji. Jedyne, co mogą zrobić, to zarejestrować się w urzędzie pracy celem uzyskania ubezpieczenia zdrowotnego i dalej czekać.
Czytaj więcej
Jest duża szansa, że część postępowań sądowych przyspieszy w 2026 r. Spodziewam się, że dojdzie do realnej informatyzacji i wkroczymy w decydujący...
Cierpi na tym wymiar sprawiedliwości, a tak naprawdę obywatele, którzy chcieliby swoje sprawy załatwić w sądzie jak najszybciej.
Kilkumiesięczne oczekiwanie na nominację dwustu „bezrobotnych byłych aplikantów” to kilka tysięcy nieosądzonych w tym czasie spraw. Jest to tym bardziej widoczne w obliczu kryzysu politycznego wokół wymiaru sprawiedliwości, którego rezultatem jest brak nowych konkursów na stanowiska sędziowskie w sądach rejonowych od końca 2023 r. Na asesorów czekają prezesi sądów, koledzy z wydziału, sekretariaty, ale przede wszystkim obywatele, którzy potrzebują nierzadko pilnej pomocy w rozstrzygnięciu ich spraw. Tymczasem osoby, które mogłyby się nimi zająć, wiszą w ustrojowym limbo. W sytuacji, gdy w czasach trwającego od kilku lat kryzysu asesorzy stanowią jedyny dopływ świeżej krwi w sądownictwie, opieszałość ze strony prezydenta przywołuje mi na myśl górnika, który, patrząc na walący się strop kopalni, zastanawia się, co zrobić z jedynym trzymanym w rękach stemplem.
Czytaj więcej
Dzień przed Wigilią rząd przyjął dwa flagowe projekty resortu sprawiedliwości: tzw. ustawy praworządnościowej i nowelizacji ustawy o Krajowej Radzi...
Czy szkolenie sędziów powinno zostać przeorganizowane? Trzeba zmienić tematykę szkoleń?
Szkolenie w KSSiP jest niewątpliwie najefektywniejszym modelem szkolenia aplikantów w kraju. Jak każdy model wymaga jednak od czasu do czasu poprawek i modyfikacji. W ocenie mojego stowarzyszenia w toku aplikacji, która świetnie przygotowuje do pracy sędziego pod kątem merytoryki, brakuje przede wszystkim zajęć z umiejętności miękkich, komunikacji na sali sądowej, radzenia sobie ze stresem. W efekcie asesorzy są gorzej przygotowani do pracy sędziego od tej właśnie strony i radzą sobie z problemami pozamerytorycznymi z różnym skutkiem, w zależności od własnych predyspozycji.