Sędzia Piotr Prusinowski skierował we wtorek pismo do pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej, a także prezesów Izb Cywilnej - Joanny Misztal-Koneckiej, Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Joanny Lemańskiej oraz kilku innych sędziów Sądu Najwyższego. Napisał je w związku z wylosowaniem go do składu orzekającego w dwóch sprawach w Izbie Cywilnej.
- Oświadczam, że nie zamierzam uczestniczyć i dokonywać żadnych czynności procesowych w ramach wymienionych spraw przy współudziale sędziów powołanych do Sądu Najwyższego na podstawie wniosku Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej w składzie i trybie przewidzianym ustawą z dnia 8 grudnia 2017 r. - poinformował sędzia w piśmie, które opisuje portal tvn24.pl.
Czytaj więcej
30 sędziów SN ze starego nadania, w tym dwóch obecnych prezesów izb, nie chce orzekać z sędziami z nowego nadania.
Sędzia przypomniał, że w uchwale trzech połączonych izb SN ze stycznia 2020 roku przesądzono, iż udział w składzie Sądu Najwyższego osób powołanych do niego na podstawie wniosku nowej Krajowej Rady Sądownictwa , czyli ukształtowanej w składzie i trybie z przewidzianym w nowelizacji z 2017 roku "prowadzi w każdym przypadku do nienależytej obsady sądu" lub "sprzeczności składu tego Sądu z przepisami prawa". Prusinowski przypomniał też, że w kilku wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, między innymi z 22 lipca 2021 roku w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce przesądzono, że orzekanie przez osoby powołane do Sądu Najwyższego na podstawie wniosku nowej KRS "stanowi naruszenie prawa do sądu i art. 6 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności".
Jak ma zachować się sędzia wyznaczony do składu z osobami powołanymi do Sądu Najwyższego w wadliwej, niekonstytucyjnej, stworzonej instrumentalnie przez polityków Prawa i Sprawiedliwości procedurze. Udawać, że nic się nie stało? Relatywizować doniosłość naruszeń prawa? A może schować się za różnorodne triki prawne?
W piśmie zapewnia, że "odmowa orzekania w wymienionych sprawach nie wynika z osobistych animozji. - Jeśli są we mnie osobiste uczucia, to sprowadzają się one tylko do błagania - opamiętajcie się, przestańcie łamać prawo, odstąpcie od wydawania nieważnych orzeczeń, większość z Was ma osiągnięcia godne Sądu Najwyższego, nie chodźcie w tym samym kierunku co politycy, którzy chcą nam zgotować w Polsce dyktaturę, nie ułatwiajcie im tego w imię zachowania swojej pozycji - zaapelował.
I dodaje: "Zobaczcie, jak wygląda dziś Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny - to były instytucje, które cieszyły się szacunkiem, dziś wstyd się przyznać, że jest się sędzią Sądu Najwyższego. Ja w Was ciągle wierzę, tak samo jak w sędziów sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych, których reprezentuję w tak licznych postępowaniach dyscyplinarnych. Wiem, to trochę naiwne, nie wierzę jednak, że chcecie takiego sądownictwa, w którym szala trzymana przez Temidę kiwana jest przez strach przed postępowaniem dyscyplinarnym. To już nie sąd - to groteska. Dziś możecie stać się sędziami, jutro - jeśli nic nie zrobicie - nikt wam nie wybaczy, że milczeliście".