Reklama

TSUE bije w zmiany PiS. System odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem Unii Europejskiej

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ma przestać działać. Polscy sędziowie nie mogą odpowiadać przed nią za treść wyroków czy pytania prejudycjalne – tak zdecydował unijny Trybunał.

Publikacja: 15.07.2021 19:17

TSUE bije w zmiany PiS. System odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem Unii Europejskiej

Foto: Fot. Leszek Szymański/PAP

System odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem Unii Europejskiej – przesądził w czwartek TSUE.

Trybunał zakwestionował niezależność Izby Dyscyplinarnej SN: – Nie daje w pełni rękojmi niezawisłości i bezstronności, nie jest chroniona przed bezpośrednimi lub pośrednimi wpływami polskiej władzy ustawodawczej i wykonawczej – uważa.

Czytaj także:

Izba jak Gazprom

Dyscyplinarki sędziów na bakier z prawem UE

Reklama
Reklama

PiS zapowiada twardy kurs, Porozumienie chce dialogu z Unią i jej sądem

Sądownictwo dyscyplinarne poza unijnymi ramami?

TSUE nie podoba się też, że niewygodne dla władzy wyroki mogą być uznane za przewinienia dyscyplinarne. – To może być wykorzystywane do politycznej kontroli orzeczeń sądowych lub nacisków – twierdzi Trybunał, wytykając, że polscy sędziowie są też narażeni na dyscyplinarki za zadawanie Luksemburgowi pytań prejudycjalnych.

– Od momentu ogłoszenia wyroku na Polsce ciąży obowiązek jego wykonania – wskazuje prof. Marek Safjan, sędzia TSUE. Jego zdaniem sędziowie, którzy zostali zawieszeni przez obecną Izbę Dyscyplinarną, powinni wrócić do orzekania.

– Kiedy Trybunał stwierdza uchybienie zobowiązaniom państwa członkowskiego, to na danym państwie spoczywa obowiązek przyjęcia środków niezbędnych do tego, by uchybienie to ustało – dodaje prof. Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Oznacza to, że wszystkie postępowania wszczęte na podstawie decyzji prezesa kierującego Izbą Dyscyplinarną SN muszą zostać umorzone.

Reklama
Reklama

Prof. Robert Grzeszczak z Uniwersytetu Warszawskiego zauważa, że są dwa rozwiązania: – Albo wystąpić z Unii i nie przejmować się jej prawem i wyrokami jej sądu, albo pozostać w Unii, ale wówczas trzeba stosować jej prawo, zgodnie z zobowiązaniami, jakie przyjęliśmy na siebie, wchodząc do niej w 2004 r. – stwierdza.

Na reakcję polskich władz nie trzeba było długo czekać. – Nie zgadzam się na dyskryminację Polski – powiedział w czwartek premier Mateusz Morawiecki, zarzucając, że TSUE wytyka nam to, co nie przeszkadza mu w Hiszpanii. – To wyrok na zamówienie Komisji Europejskiej – dodaje z kolei Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości.

Z naszych rozmów wynika, że partia Jarosława Kaczyńskiego i rząd nie chcą się decydować na żadne zmiany legislacyjne. Politycy PiS utrzymują też, że wkrótce podobne zderzenie z TSUE mogą mieć kolejne kraje Unii, a działalność unijnego Trybunału przyczynia się do osłabiania UE. Z kolei wicepremier i lider Porozumienia Jarosław Gowin liczy na negocjacje z Unią. – Konfliktowanie się z UE przyniosłoby wymierne straty dla Polski – mówi.

Prawo drogowe
Koniec z masowym oblewaniem kursantów? Pomóc ma nowy system
Edukacja i wychowanie
Oto najlepsze licea i technika w Polsce. Wyniki rankingu Perspektywy 2026
Opinie Prawne
Szymaniak: A ile dywizji ma prokuratura, czyli o powodach obrony Ewy Wrzosek
Samorząd
To już pewne. Będzie więcej czasu na przygotowanie planów ogólnych
Sądy i trybunały
Resort sprawiedliwości szykuje reformę dyscyplinarek sędziowskich. Co się zmieni?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama