System odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem Unii Europejskiej – przesądził w czwartek TSUE.

Trybunał zakwestionował niezależność Izby Dyscyplinarnej SN: – Nie daje w pełni rękojmi niezawisłości i bezstronności, nie jest chroniona przed bezpośrednimi lub pośrednimi wpływami polskiej władzy ustawodawczej i wykonawczej – uważa.

Czytaj także:

Izba jak Gazprom

Dyscyplinarki sędziów na bakier z prawem UE

PiS zapowiada twardy kurs, Porozumienie chce dialogu z Unią i jej sądem

Sądownictwo dyscyplinarne poza unijnymi ramami?

TSUE nie podoba się też, że niewygodne dla władzy wyroki mogą być uznane za przewinienia dyscyplinarne. – To może być wykorzystywane do politycznej kontroli orzeczeń sądowych lub nacisków – twierdzi Trybunał, wytykając, że polscy sędziowie są też narażeni na dyscyplinarki za zadawanie Luksemburgowi pytań prejudycjalnych.

– Od momentu ogłoszenia wyroku na Polsce ciąży obowiązek jego wykonania – wskazuje prof. Marek Safjan, sędzia TSUE. Jego zdaniem sędziowie, którzy zostali zawieszeni przez obecną Izbę Dyscyplinarną, powinni wrócić do orzekania.

Autopromocja
SZKOLENIE ONLINE

Prawne uwarunkowania prowadzenia e‑sklepu w 2022 roku

WEŹ UDZIAŁ

– Kiedy Trybunał stwierdza uchybienie zobowiązaniom państwa członkowskiego, to na danym państwie spoczywa obowiązek przyjęcia środków niezbędnych do tego, by uchybienie to ustało – dodaje prof. Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Oznacza to, że wszystkie postępowania wszczęte na podstawie decyzji prezesa kierującego Izbą Dyscyplinarną SN muszą zostać umorzone.

Prof. Robert Grzeszczak z Uniwersytetu Warszawskiego zauważa, że są dwa rozwiązania: – Albo wystąpić z Unii i nie przejmować się jej prawem i wyrokami jej sądu, albo pozostać w Unii, ale wówczas trzeba stosować jej prawo, zgodnie z zobowiązaniami, jakie przyjęliśmy na siebie, wchodząc do niej w 2004 r. – stwierdza.

Na reakcję polskich władz nie trzeba było długo czekać. – Nie zgadzam się na dyskryminację Polski – powiedział w czwartek premier Mateusz Morawiecki, zarzucając, że TSUE wytyka nam to, co nie przeszkadza mu w Hiszpanii. – To wyrok na zamówienie Komisji Europejskiej – dodaje z kolei Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości.

Z naszych rozmów wynika, że partia Jarosława Kaczyńskiego i rząd nie chcą się decydować na żadne zmiany legislacyjne. Politycy PiS utrzymują też, że wkrótce podobne zderzenie z TSUE mogą mieć kolejne kraje Unii, a działalność unijnego Trybunału przyczynia się do osłabiania UE. Z kolei wicepremier i lider Porozumienia Jarosław Gowin liczy na negocjacje z Unią. – Konfliktowanie się z UE przyniosłoby wymierne straty dla Polski – mówi.