O swoich spostrzeżeniach, uwagach i wnioskach Adam Bodnar pisze do gen. Jacka Kitlińskiego, dyrektora generalnego SW. To efekt wizytacji pracowników Biura RPO w Zakładzie Karnym w Rzeszowie. Przez kilka miesięcy przebywał w nim tymczasowo aresztowany Krzysztof S. Jest oskarżony o udział w grupie przestępczej, przyjmowanie korzyści majątkowych i pranie brudnych pieniędzy. Sprawa ma związek z Centrum Zakupów dla Sądownictwa, które podlega dyrektorowi SA w Krakowie.
Czytaj także: Więzienie to nie gułag - znęcanie się nad zatrzymanym sędzią Krzysztofem S. komentuje Tomasz Pietryga
Latem 2017 r. S. został tymczasowo aresztowany. Kiedy jego sprawa trafiła do sądu w Rzeszowie, sędziego przewieziono do tamtejszego Zakładu Karnego. Tam stracił zęby, miał też mieć ograniczony dostęp do pomocy lekarskiej oraz za mało widzeń z rodziną. Najgorsze było jednak to, że przy każdym wyjściu i powrocie do celi poddawany był osobistemu przeszukaniu.
Czytaj także: KRS chce wyjaśnień Ziobry ws. znęcania się nad sędzią Krzysztofem S.
Co to oznacza? Rozebranie się do naga i oddanie rzeczy do sprawdzenia przez funkcjonariuszy. Na tym nie koniec. Strażnicy dokonywali oględzin jamy ustnej, nosa, uszu, włosów oraz ciała, które mogą polegać również na nakazie pochylenia się lub przykucnięcia. Kiedy S. opuścił areszt, sprawa wyszła na jaw. Zainteresowali się nią Krajowa Rada Sądownictwa, minister sprawiedliwości oraz krakowscy sędziowie i rzecznik praw obywatelskich.