15 lipca Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu w składzie Wielkiej Izby orzekł, że polskie przepisy dotyczące systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów są sprzeczne z prawem unijnym.
W czwartek późnym popołudniem na stronach internetowych Sądu Najwyższego pojawiły się zarządzenia I prezes, które zmieniają zasady postępowania z wnioskami prokuratury o uchylenie sędziowskich immunitetów, jak również z postępowaniami dyscyplinarnymi. Wcześniej Małgorzata Manowska wydała decyzję zezwalającą na orzekanie przez tą izbę.
Czytaj także:
Pierwsza prezes SN zamyka dyscyplinarki w sejfie
Zbigniew Ziobro: działania I Prezes SN sprzeczne z polskim prawem
Sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego, profesor Włodzimierz Wróbel pytany w TVN24, w jakiej jesteśmy teraz sytuacji, powiedział, że strona prawna tej sytuacji jest jasna. - Akta spraw, które są w tej chwili w Izbie Dyscyplinarnej, a częściowo także w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (...) powinny być przekazane do Izby Karnej lub innych izb Sądu Najwyższego i powinny toczyć się postępowania, powinny być wydawane orzeczenia - mówił.
Sędzia Wróbel powiedział, że gdyby był urlopowiczem przyglądającym się z boku i przysłuchującym się temu, co się dzieje, to myślałby, że "jesteśmy w fazie zjadania żaby, w fazie jakiegoś kolejnego odcinka opery mydlanej, smutnej w perspektywie tego, że to jest rzeczywistość a nie po prostu jakiś serial meksykański, czy turecki".
Pytany, czy decyzja Małgorzaty Manowskiej to realizacja wyroku TSUE, sędzia Wróbel stwierdził, że "nie chce wchodzić w buty takiego organu jak TSUE, czy Komisja (Europejska-red.)". - Ale na pewno w jakimś sensie jest to wykonanie tych orzeczeń. Że przynajmniej akta nie będą tam trafiać - ocenił.