Reklama

Wiek sędziego i miejsce zamieszkania są jawne

Sędziowie muszą bardziej akceptować ingerencje w ich prywatność niż zwykli obywatele.
Fotorzepa, Piotr Wittman

Fotorzepa, Piotr Wittman

Foto: WITTMAN PIOTR/FOTORZEPA

Obywatel ma prawo do informacji o danych osobowych sędziego. Jego wiek i miejscowość, w której mieszka, są związane z funkcją publiczną, a więc nie można ich zatajać – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku.

W uzasadnieniu powiedział też, że osoby wykonujące funkcje publiczne muszą bardziej akceptować ingerencję w ich prywatność niż osoby, które takich funkcji nie pełnią.

Orzeczenie WSA nie podoba się sędziom. Szczegółowych informacji o sędziach nie powinno się podawać na talerzu – uważają.

– Wśród sędziów z mniejszych miejscowości pojawia się poczucie pewnego zagrożenia – mówi „Rzeczpospolitej" sędzia Bartłomiej Przymusiński. I dodaje, że znając miejscowość, szczególnie niewielką, łatwo ustalić konkretny adres.

– Na co dzień sędziowie nie podlegają szczególnej ochronie. Wystarczy przejrzeć informacje o poprzebijanych oponach w aucie zaparkowanym pod domem sędziego czy podpaleniu domu, w którym mieszka.

Reklama
Reklama

Boją się ataku

Najnowszy wyrok WSA budzi strach nie tylko sędziów mieszkających w niewielkich miejscowościach.

– Coraz więcej sędziów, szczególnie tych doświadczonych, którzy odchowali już dzieci, przenosi się pod miasto – mówi sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. –Znając jego nazwę, nietrudno odnaleźć adres – uważa.

38 lat to średni wiek sędziego orzekającego w sądzie rejonowym

Sędziowie od lat walczą o zachowanie prywatności. Kiedy rok temu pojawił się pomysł, by ich oświadczenia majątkowe pojawiły się w sieci (online), środowisko wyraziło ostry sprzeciw.

– Wykonujemy zawód niebezpieczny, decyzje podejmujemy jednoosobowo, a strony często nie są z nich zadowolone. Mamy wielu wrogów, bywa, że groźnych. Mamy też rodziny, dzieci – tłumaczyli wówczas sędziowie. Dziś odwołują się do tamtych argumentów.

Jest problem

Cała sprawa ma swój początek w Gdańsku. Pewien obywatel wystąpił do prezesa tamtejszego Sądu Okręgowego z wnioskiem o udostępnienie informacji o sędziach w nim orzekających. Chodziło mu o: imiona i nazwiska, daty urodzin oraz miejscowość zamieszkania. Prezes odmówił udzielenia informacji o wieku oraz miejscu zamieszkania. W uzasadnieniu wyjaśnił, że kierował się koniecznością ochrony prywatności osób fizycznych. Jego zdaniem dane takie pozwalają ustalić dokładny adres, pod jakim mieszka sędzia.

Reklama
Reklama

7 tys. sędziów orzeka dziś w sądach rejonowych w całym kraju

Co do danych osobowych odesłał pytającego do strony BIP. Pytający się nie poddał. Sprawa trafiła do WSA. Ten nie zgodził się z prezesem.

– Prawo dostępu do informacji publicznej jest jednym z najważniejszych w katalogu praw obywatelskich i politycznych – uzasadnił i uchylił decyzję prezesa, który danych podać nie chciał.

Sygnatura akt: II SA/GD 764/14

Prawo karne
Fotoradary. Właściciel auta nie musi donosić na samego siebie
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Praca, Emerytury i renty
Sądy będą mogły więcej w sprawach ZUS? Rząd szykuje zmiany
Praca, Emerytury i renty
Przez wojnę nie możesz wrócić z urlopu? Co na to prawo pracy
Ubezpieczenia i odszkodowania
Odwołane loty w obliczu wojny z Iranem. Kto ma szansę odzyskać pieniądze?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama