Jak informuje Radio Maryja, pozwy zostaną skierowane m.in. wobec dziennikarzy Onetu, „Gazety Wyborczej", „Faktu" i portalu Oko Press, a także wobec mec. Romana Giertycha. W sprawie zostanie złożonych także 21 prywatnych aktów oskarżenia.
Czytaj też:
Afera Piebiaka: sędzia Szmydt odsunięty od orzekania
Sąd potwierdza: Piebiak i Iwaniec znów będą orzekać
Czy KRS ujawni wyjaśnienia sędziów hejtujących kolegów
- Być może mamy do czynienia z jednym z największych i najbardziej kosztownych błędów w historii sztuki dziennikarstwa – powiedział adwokat Bartosz Lewandowski, który reprezentuje niektórych sędziów.
Chodzi o tzw. aferę hejterską w Ministerstwie Sprawiedliwości, o której jako pierwszy napisał Onet. Według jego publikacji były już wiceminister Łukasz Piebiak, grupa sędziów z MS oraz KRS, a także dwaj zastępcy głównego rzecznika dyscyplinarnego sędziów mieli być zamieszani w akcje dyskredytowania niektórych sędziów przeciwnych tzw. dobrej zmianie w sądownictwie. Działania hejterskie miały być planowane na profilu zamkniętej grupa o nazwie „Kasta" na WhatsAppie. Wczoraj zastępcy rzecznika dyscyplinarnego stanowczo zaprzeczyli swojemu udziałowi w tych działaniach.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Radca prawny Piotr Żyłko, którego cytuje Radio Maryja, wyjaśnił, że osoba, która poczuła się znieważona, może skorzystać z drogi karnej lub cywilno – prawnej i żądać zadośćuczynienia.
– Oskarżenie padło na prawdopodobnie 12 sędziów z Ministerstwa Sprawiedliwości, zajmujących różne funkcje, nie tylko odpowiedzialnych za reformy, ale też właśnie rzeczników dyscyplinarnych, komisarzy wyborczych. Ostrze tego ataku jest skierowane na sędziów, którzy w tym ministerstwie pełnią dość istotne funkcje. Trudno powiedzieć, jakie były prawdziwe intencje, dlatego że nawet w przypadku, gdyby te oskarżenia okazały się prawdziwymi, to i tak muszą być przecież potwierdzone przez organ to tego powołany – albo przez sąd albo przez prokuraturę, która powinna tę sprawę zbadać – podkreśla Piotr Żyłko.