Wśród blisko pięćdziesięciu zebranych obrazów są wspaniałe arcydzieła Lucasa Cranacha starszego. Takie, jak piękna
„Madonna pod jodłami”, namalowana przez artystę w 1510 roku dla wrocławskiej katedry. Po drugiej wojnie ten wyjątkowo cenny obraz został z niej ukradziony i dopiero po 70 latach, w 2012 roku powrócił do Polski; obecnie na stałe jest eksponowany we wrocławskim Muzeum Archidiecezjalnym. Czy „Adam i Ewa” ze zbiorów
Muzeum Narodowego w Warszawie - przedstawienie "pierwszych rodziców", a jednocześnie jeden z najpiękniejszych aktów, jakie malarz stworzył w swej karierze. Z kolei „Niedobrana para” (również z warszawskiego Muzeum Narodowego) z 1537 roku umoralniająco ostrzega przed wchodzeniem w związek małżeński z pobudek materialnych. A „Salome z głową św. Jana Chrzciciela” przywieziona z Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie ilustruje popularną biblijną przypowieść.
Lucas Cranach (1472-1553) - jeden z najwybitniejszych malarzy niemieckich, szybko zyskał wielką popularność i protektorat Fryderyka Mądrego, elektora Saksonii. Przez znaczną część życia działał w Wittenberdze, gdzie stworzył doskonale prosperującą pracownię, w której malował wraz z synami: Hansem i Lucasem młodszym oraz wielu współpracownikami i pomocnikami. Jej rozpoznawczym symbolem stał się skrzydlaty wąż - znak herbowy Lucasa Cranacha Starszego, widniejący nie tylko na dziełach wychodzących spod jego reki, ale i innych powstających w rodzinnej firmie.
– Niektórzy gotowi są przypuszczać, że dorobek wittenberskiej pracowni Cranachów zamyka się liczbą przekraczającą 10 000 dzieł, a przecież i ją należałoby uzupełnić i powiększyć o kolejne kreacje – od jakże bogatej i różnorodnej twórczości graficznej po malowanie komnat zamkowych, a nawet prozaicznych sani. Cranachowie byli tytanami pracy, bardziej mieszczańskimi przedsiębiorcami niż humanistycznymi erudytami, znajdowali także czas na politykę i szerokie kontakty towarzyskie. Jednym słowem – byli to artyści niezwykli. – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.