Niebawem będzie obchodzić swe 40-lecie. Wystawa w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie jest nie tylko jednak artystyczną retrospektywą Akademii Ruchu. Przypomina czasy, w której działała.
Członków Akademii nie interesowały pokazy w zamkniętych galeriach. Byli pionierami akcji w przestrzeni miejskiej i sztuki zaangażowanej. Zrealizowali ponad 600 happeningowych wydarzeń. Grupę założył w 1973 r. u Wojciech Krukowski. Od początku Akademia Ruchu miała charakter interdyscyplinarny, na pograniczu teatru. W latach 70. zaczynała od nieocenzurowanych komentarzy do rzeczywistości.
Znakiem marazmu i stagnacji tamtego czasu stał się ich performance „Autobus" (1975), inspirowany obrazem Bronisława W. Linkego. Przez godzinę siedzieli niemal nieruchomo we wraku pojazdu. Bezruch miał prowokować zniecierpliwienie i chęć protestu.
Do PRL-owskiej codzienności odwoływali się w „Kolejkach". Formowali je na ulicach, odwracając się tyłem do sklepów mięsnych. W innym happeningu improwizowali sceny legitymowania przechodni w ulicznych bramach. Była to czytelna aluzja do represyjnego systemu.
Po robotniczych protestach 1976 r. inscenizowali futurystyczny poemat Anatola Sterna „Europa", m.in. w sąsiedztwie Stadionu Dziesięciolecia w Warszawie, gdzie władze organizowały wiece potępiające „warchołów" z Ursusa i Radomia. Wbiegali w światła samochodowych reflektorów i rozwijali transparenty z „wersami prawdy". Stern pisał je w czasach kryzysu w latach 30., teraz znów brzmiały aktualnie.
W 1980 r. – podczas rejestrowania „Solidarności" – stanęli w tłumie pod warszawskim sądem z transparentem „Sprawiedliwość jest ostoją". Identyczny napis jest wykuty na fasadzie budynku.
Zawsze byli w opozycji. Tylko raz zdarzyła im się akcja afirmująca – w rocznicę Konstytucji 3 maja w 1992 r. Wyświetlali wówczas jej tekst na ścianach domów przy Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu jako manifest wolności i nadziei.
Przemiany po transformacji podsumowali w akcji „Dialog" (2008). Zaangażowali do niej ludzi biznesu i bezrobotnych. Wszyscy zamiatali dziedziniec byłego Domu Partii w Warszawie. Symbolika była oczywista. Filmowali swoje uliczne akcje i happeningi z ukrytej kamery. Na wystawie pokazują te filmy na wielkoformatowych ekranach, co wyzwala emocje i ożywia wspomnienia.
W nowej rzeczywistości zmieniły się realia i sytuacja twórców grupy. Wojciech Krukowski z alternatywnej sztuki trafił do oficjalnej kultury i przez 20 lat był dyrektorem Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Akademia częściej występowała na międzynarodowych festiwalach w Europie, Ameryce, Japonii.
Działają nadal. Nie zrezygnowali z akcji w miejskich przestrzeniach, choć mają świadomość zachodzących zmian. – Ulica jest dziś miejscem wielu interwencji: politycznych, komercyjnych, religijnych – mówi Krukowski. Nie próbujemy się z nimi ścigać, szukamy nowych miejsc i form wypowiedzi.
Wystawa „Akademia Ruchu. Miasto. Pole akcji" czynna do 29 kwietnia