Odnalezienie się w aktualnej sytuacji polskiego sądownictwa nie jest łatwe. Tylko w ciągu ostatnich dni obserwowaliśmy kontrasygnatę premiera na postanowieniu prezydenta legitymizującą tzw. neosędziego do pełnienia funkcji przewodniczącego zgromadzenia Izby Cywilnej Sądu Najwyższego zwołanego w celu wyboru jej prezesa. Oświadczenie o pomyłkowo złożonym podpisie w formie kontrasygnaty przez premiera. Nie było chyba szczególnie przekonujące, skoro niemalże natychmiast nastąpiło przejęcie kierowania Izbą Pracy przez pierwszą prezes SN, sprytnie później „złagodzone” deklaracją o powierzeniu kierowania Izbą najstarszemu stażem przewodniczącemu.