Materiał przygotowany we współpracy z Medicoverem

Porozmawiajmy o pieniądzach w ochronie zdrowia. Tych teoretycznie przybywa, a mimo to system cały czas jest w kryzysie. Coraz więcej ekspertów mówi o konieczności głębokich reform i o tym, że trzeba zdecydować, co jest dla nas priorytetem – zwiększanie nakładów czy sposób, w jaki wydajemy dostępne środki. Co należałoby zmienić w pierwszej kolejności?

Musimy się zastanowić, czy dobrze wydajemy pieniądze, które mamy. Oczywiście łatwo powiedzieć, że brakuje nam środków, że powinniśmy mieć ich więcej. W niektórych obszarach rzeczywiście przydałoby się dodatkowe finansowanie. Przede wszystkim musimy jednak sprawdzić, czy efektywnie wykorzystujemy dostępne środki.

A wydajemy je efektywnie?

Chyba nie. Niestety, przez ostatnie lata budżet płatnika wielokrotnie się zwiększył, a efektów pacjenci nie widzą zbyt dużych. Dlatego wydaje mi się, że efektywność jest ważniejsza niż dolewanie kolejnych środków do systemu, który nie działa wystarczająco efektywnie. Dzisiaj użyłem porównania do wanny. Oczywiście ta wanna jest coraz większa i będzie rosła, bo społeczeństwo się starzeje, a wraz z tym rosną potrzeby zdrowotne. Ale jeśli nie zatkamy dziur, będziemy dolewać do niej bez końca, a efektów nie będzie widać.

Coraz częściej mówi się więc o tym, że system ochrony zdrowia powinien płacić za efekt leczenia, a nie za liczbę wykonanych procedur. Jak mogłoby to wyglądać w praktyce?

Zdecydowanie powinniśmy patrzeć na dobrze zdefiniowaną jakość. Musimy wiedzieć, czego oczekujemy od świadczeniodawców, i za dobrą jakość płacić. To oznacza również regularne przeglądy świadczeniodawców i sprawdzanie, czy zapewniają oczekiwaną jakość. Jeżeli nie, warto dopuścić konkurencję nowych graczy, która może tę jakość podnosić.

Miałem okazję oglądać wiele różnych systemów ochrony zdrowia na świecie. Te najbardziej efektywne, które czasami stawiamy sobie za przykład, właśnie tak funkcjonują. Szukają świadczeniodawców zapewniających najlepszą jakość, regularnie dokonują przeglądu rynku, negocjują i rozmawiają z podmiotami, żeby wybrać najlepszych. Na końcu tego procesu pacjent powinien otrzymywać najlepszą i najskuteczniejszą opiekę.

Musimy też pamiętać, że zdrowe społeczeństwo oznacza ludzi, którzy dłużej mogą być aktywni i funkcjonować w dobrym zdrowiu.

Mówił pan o efektywności i jakości świadczeń. To szczególnie ważne w kontekście zmian demograficznych. Ze starzeniem się społeczeństwa raczej już nie wygramy, więc musimy stawiać na skuteczne leczenie, ale także na profilaktykę. Czy system jest gotowy na inwestowanie w działania, których efekt zdrowotny pojawi się dopiero za kilka czy kilkanaście lat?

Nie wiem, czy pytanie powinno brzmieć, czy jesteśmy gotowi. My po prostu nie mamy wyjścia. Musimy to zrobić. Dzisiaj wydajemy około 2 proc. budżetu na profilaktykę, podczas gdy średnia europejska wynosi 5,5–6 proc. Wydajemy więc na ten cel mniej więcej trzykrotnie mniej niż średnia europejska.

Co trzeba zrobić, żeby przekonać polityków, że pieniądze zainwestowane w profilaktykę teraz przyniosą efekt w przyszłości?

Przede wszystkim trzeba wygospodarować te środki. Mówiliśmy o uszczelnieniu systemu i poprawie jego efektywności, ale są też rozwiązania, które można zacząć wdrażać od razu. To chociażby zmiana stylu życia i edukacja dotycząca zachowań prozdrowotnych już na etapie szkoły podstawowej, a później także w miejscu pracy. Miejsce pracy może edukować, zmieniać i promować określone zachowania. Pracodawcy mają tutaj ogromną rolę do odegrania, podobnie jak medycyna pracy.

Właśnie, jaką rolę może odegrać medycyna pracy?

Jeśli już podczas badań medycyny pracy stwierdzamy u pracownika określone ryzyka zdrowotne, powinniśmy wtedy interweniować. Ale nie tylko wskazywać problem – powinniśmy dawać gotową receptę i rozwiązanie: pokazywać, gdzie należy pójść i co zrobić, żeby w kolejnym kroku zacząć poprawiać stan zdrowia.

Ochrona zdrowia jako sektor gospodarki sama w sobie jest bardzo istotna, ale ma też dodatkowy walor – wpływa na zdrowie pracowników innych sektorów. Jeśli chcemy, żeby gospodarka była zdrowa i dobrze się rozwijała, musimy mieć zdrowe społeczeństwo. Wspomniała pani o starzejącym się społeczeństwie. Musimy więc brać pod uwagę, że im większa jest zdrowa i efektywna część populacji pracującej, tym większa i bardziej efektywna może być gospodarka.

Gdzie w tym wszystkim jest miejsce prywatnej ochrony zdrowia? W Polsce wciąż trwa spór o jej rolę. Jedni chcieliby systemu prywatnego, inni wyłącznie publicznego. Czy jednak nie powinniśmy raczej rozmawiać o tym, jak te dwa sektory mogą ze sobą współpracować?

Przyznaję szczerze, że coraz rzadziej trafia do mnie pytanie o to, czy system powinien być prywatny, czy publiczny. Coraz częściej mówimy o koegzystencji obu systemów. Dzisiaj nie możemy rozdzielać ochrony zdrowia na prywatną i publiczną, tylko musimy zastanowić się, jak te dwa sektory mogą lepiej ze sobą współpracować dla dobra pacjentów. Pacjenta tak naprawdę nie powinno interesować, czy trafia do podmiotu prywatnego, czy publicznego. Zresztą mało kto wie, że ponad 95 proc. podmiotów świadczących podstawową opiekę zdrowotną finansowaną przez NFZ to podmioty prywatne. Pacjenci często nie zdają sobie z tego sprawy, ale już dziś funkcjonują w systemie, w którym sektor prywatny odgrywa bardzo dużą rolę. Dlatego powinniśmy szukać rozwiązań, które pozwolą obu sektorom lepiej ze sobą współpracować.

Czyli nie chodzi o proste rozdzielenie zadań – „wy robicie to, a my zajmujemy się czymś innym” – ale raczej o ich połączenie?

Tak, byłbym bardziej za połączeniem. Zwróciłbym jednak uwagę na jeszcze jedną rzecz. Podmioty prywatne z zasady muszą być efektywne kosztowo, żeby generować zysk, który później mogą reinwestować. Ochrona zdrowia jest sektorem, w którym inwestycje są niezbędne. Cały czas pojawiają się nowe technologie i innowacyjne leki, dlatego musimy mieć środki na nowe inwestycje. Podmioty prywatne są naturalnie nauczone tego, żeby generować środki, które mogą później reinwestować. Nie zawsze tak dzieje się w sektorze publicznym. Dlatego sektor publiczny mógłby się bardzo dużo nauczyć od podmiotów prywatnych.

–rozmawiała Zuzanna Świerczek

Materiał przygotowany we współpracy z Medicoverem