29 zawodów znalazło się w wykazie profesji, w których w całym kraju może w tym roku brakować pracowników – wynika z najnowszej edycji Barometru zawodów, który na zlecenie Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii przygotowuje Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie. Tegoroczny wykaz liczy o dwa zwody mniej niż ten z 2020 r., przygotowany jeszcze przed wybuchem pandemii. Nie ma w nim już np. szefów kuchni i cukierników, co jest widocznym efektem pandemicznej blokady restauracji i hoteli.

Najwięcej deficytowych zawodów jest na Dolnym Śląsku (48), na Pomorzu i w Wielkopolsce (po 46). Najmniej jest ich w woj. łódzkim (10) i na Mazowszu (17). Natomiast w każdym województwie brakuje – i to już od lat- pielęgniarek i położnych, kierowców samochodów ciężarowych i TIR-ów, spawaczy a także operatorów i mechaników sprzętu do robót ziemnych.

Krzysztof Inglot, prezes agencji zatrudnienia Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy zwraca uwagę, że te deficyty mają różne źródło- o ile liczbę zawodowych kierowców ograniczają zniechęcające dla wielu osób trudne warunki pracy i wysoki koszt zdobycia odpowiednich uprawnień, to z kolei brak spawaczy jest efektem problemów ich kształcenia (szkoły nie dają wymaganych specjalistycznych kwalifikacji). Natomiast w przypadku pielęgniarek i położnych źródłem deficytu są duże problemy płacowe. -Polskim pielęgniarkom zdecydowanie bardziej opłaca się pracować na zachodzie Europy- zaznacza Inglot.

To samo dotyczy lekarzy, którzy są jednym z niewielu deficytowych w całej Polsce zawodów wymagających dyplomu wyższej uczelni. W tej grupie są jeszcze samodzielni księgowi, fizjoterapeuci i nauczyciele przedmiotów zawodowych. Na ogólnopolskiej liście deficytowych zawodów nie ma specjalistów IT, których brakuje przede wszystkim w miastach wojewódzkich, zwłaszcza tych dużych, które przyciągają najwięcej firm i centrów usług IT.

Zdecydowana większość profesji, w których w tym roku w skali całego kraju może zabraknąć pracowników, to fachowe specjalizacje, których można się nauczyć w ramach kształcenia zawodowego, albo na kursach, lecz które wymagają też praktycznego doświadczenia. Jak zaznacza Inglot, fachowe zawody nie cieszą się dużą popularnością wśród młodych ludzi, gdyż są dość trudne, mało prestiżowe a ich atrakcyjność ogranicza szeroki dostęp uczniów do szkolnictwa ogólnokształcącego i studiów wyższych. Dodatkowym problemem jest brak kadry do kształcenia fachowców- wśród profesji deficytowych w skali całego kraju są nie tylko nauczyciele przedmiotów zawodowych, ale też nauczyciele praktycznej nauki zawodu.

Nie zmieniła się natomiast liczba nadwyżkowych profesji. W skali całej Polski ty tylko jeden zawód-ekonomiści. Zdaniem ekspertów Personnel Service nie oznacza to jednak, że ekonomiści nie mają czego szukać na polskim rynku pracy. - Ekonomia to kierunek, który daje wiele możliwości. Absolwenci mogą znaleźć pracę m.in. w rachunkowości czy księgowości- przypomina Krzysztof Inglot.