– Rutynowe i „klikalne” prace, wymagające średnich kompetencji poznawczych, przejmie w przyszłości, na masową skalę, sztuczna inteligencja. Coraz bardziej w cenie będą zaawansowane kompetencje poznawcze, niezbędne w pracy specjalistycznej, przy której trzeba umieć się koncentrować – twierdzi dr Agnieszka Pugacewicz, koordynatorka DELab Uniwersytetu Warszawskiego. Komentuje w ten sposób niedawny raport Inkubatora UW i JustStart2 dotyczący trendów i wyzwań, które stoją przed wchodzącym na rynek pracy pokoleniem Z w niepewnym, zmiennym świecie.

Jednak przy silnym tempie zmian również starsi pracownicy potrzebują umiejętności koncentracji, określanej często jako deep work, czyli praca głęboka. To pojęcie spopularyzował przed kilkoma laty Cal Newport, profesor informatyki na Georgetown University i autor książek o skoncentrowanej pracy, efektywnej pracy.

Deep work to odwrotność lansowanego przed laty multitaskingu (umiejętności robienia kilku rzeczy naraz), któremu sprzyja zresztą cyfryzacja życia. Mistrzami są w tym młodzi ludzie, ale i starsi są często zaangażowani w kilka czynności naraz, bo ze skupienia na wykonywanej pracy wybijają ich nadchodzące e-maile, telefony i wiadomości z komunikatorów.

Czytaj więcej

Na rynek pracy wchodzą coraz bardziej wymagające pokolenia

Tymczasem, jak przypomina Agnieszka Pugacewicz, z badań psychologicznych wynika, że takie rozpraszacze są bardzo wyczerpujące energetycznie. Nasz mózg nie jest przystosowany do multitaskingu, więc przy robieniu kilku rzeczy naraz musi „przełączać” się na różne zadania, co zajmuje czas i pochłania sporo energii. Nie bez powodu w niedawnym badaniu firmy doradczej Human Power aż ośmiu na dziesięciu z 2 tys. ankietowanych pracowników wskazało, że czują się zmęczeni.

Wywołuje to uczucie m.in.długi czas pracy. Według danych OECD w ubiegłym roku obowiązki zawodowe zajmowały polskiemu pracownikowi średnio 1830 godzin, o 63 godziny więcej niż rok wcześniej i 114 godzin powyżej średniej w krajach OECD. W Europie wyprzedzają nas tylko Grecy.

Do zmęczenia Polaków przyczyniła się także pandemia, która pogorszyła kondycję psychiczną wielu osób, również przez zwiększoną skalę multitaskingu, gdy zdalną pracę często trzeba było łączyć ze zwiększonymi obowiązkami domowymi i opiekuńczymi.

June Huh, 39-letni profesor na Princeton University, jeden z tegorocznych laureatów Medalu Fieldsa, określanego często jako matematyczny Nobel, przyznaje w wywiadach, że umówienie wizyt u lekarza dla jego synów – co nie jest kreatywnym ani przyjemnym zajęciem – jest dla niego nie mniej wyczerpujące energetycznie niż przygotowanie wykładu. Swoje nadzwyczajne efekty Huh osiągnął, poświęcając skoncentrowanej pracy trzy godziny dziennie.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Taka koncentracja pozwala osiągnąć stan flow, gdy jesteśmy zaangażowani w jakieś działanie „sercem i umysłem”, co pozwala je wykonać szybciej i z mniejszym wysiłkiem. Wymaga to jednak cyfrowego minimalizmu, czyli odcięcia się od bodźców napływających z telefonu i komputera.

– Zamiast e-mailowego ping-ponga często lepiej jest ustalić różne kwestie osobiście, unikając też cyfrowych rozpraszaczy, które odwracają naszą uwagę od wartościowej, produktywnej pracy – twierdzi Agnieszka Pugacewicz.

Dużo zależy od menedżerów, którzy powinni uwzględnić czas na deep work i nie oczekiwać, że podwładny będzie stale „pod telefonem czy e-mailem”.

Równie często problemem jest jednak ciekawość, co nowego dzieje się na Twitterze czy u znajomych z Facebooka. Jak podkreślają eksperci, deep work wymaga treningu, samodyscypliny i odpowiedniej organizacji pracy.

Zdaniem Stevena Kotlera, szefa firmy Flow Research Collective, pomaga wydzielenie w ciągu dnia 90–120-minutowych okresów nieprzerywanej uwagi.

Czytaj więcej

Cyfryzacja coraz ważniejsza. Nadal jest dużo do zrobienia