Połowa roku to czas, w którym zazwyczaj w „Planach pracodawców” obserwujemy uruchomienie planów rekrutacyjnych. Jednak teraz, w porównaniu z poprzednimi edycjami badania, plany rekrutacyjne wyglądają skromnie – twierdzi Mateusz Żydek z agencji zatrudnienia Randstad, komentując jej ogłoszony we wtorek raport z badania „Planów pracodawców” na najbliższe sześć miesięcy, czyli na drugą połowę 2022 r. Jak zwraca uwagę, do 69 proc. (z 65 proc. przed rokiem) wzrósł odsetek firm, które nie przewidują teraz żadnych zmian w zatrudnieniu. Z kolei powiększenie załogi planuje co czwarty z badanych pracodawców, czyli mniej niż rok wcześniej, kiedy (pomimo pandemii) rekrutacje nowych pracowników planowało 29 proc. przedsiębiorców.

Wpływ na tę ostrożność w zwiększaniu zatrudnienia (którą było też widać w majowym spadku liczby ofert na portalach pracy) mają rosnące obawy o przyszłość polskiej gospodarki. Aż 49 proc. uczestników badaniu Randstad, które na przełomie kwietnia i maja objęło tysiąc firm, spodziewa się w najbliższych sześciu miesiącach recesji. To największy udział takich obaw od końca 2020 r., czyli drugiej fali pandemii.

Jak komentuje Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan, najnowsze badanie „Planów pracodawców” potwierdza spadek nastrojów przedsiębiorców związany nie tylko ze wzrostem kosztów działalności, z obawami o inflację i o skutki wojny w Ukrainie, ale zapewne także z niedoborami na rynku pracy. Te niedobory w połączeniu z wysoką inflacją zwiększają też presję płacową; w II półroczu 28 proc. pracodawców przewiduje wzrost wynagrodzeń. To wprawdzie o 20 pkt proc. mniej niż w planach na pierwszą połowę tego roku, ale wyraźnie więcej niż w tym samym okresie 2021 r. (21 proc.) czy nawet w 2019 r., czyli jeszcze przed pandemią (26 proc.).

Jak jednak zwraca uwagę Monika Hryniszyn, dyrektor personalna i członek zarządu Randstad Polska, większość firm planuje wzrost płac do 7 proc., co przy dwucyfrowej inflacji może nie być odczuwalne w portfelach wszystkich pracowników, szczególnie tych, którzy nie dostali podwyżek na początku roku.

Robert Lisicki zwraca uwagę na zróżnicowanie sytuacji w poszczególnych sektorach. Badanie Randstad potwierdza dobrą kondycję sektora nowoczesnych usług dla biznesu (BSS), który ma już ponad 400 tys. pracowników (prawie o jedną ósmą więcej niż przed rokiem). Pandemia wywołała tam napływ nowych inwestycji, więc centra usług biznesowych rekrutują pracowników.

To one najczęściej zapowiadają wzrost zatrudnienia w II półroczu br. (38 proc.), a konkurując o specjalistów, podwyższają też wynagrodzenia. W planach na kolejne miesiące aż 53 proc. badanych z sektora BSS ma wzrost płac. O wzroście zatrudnienia mówi też sporo firm z branży budowlanej i przemysłu (po 36 proc.). Na drugim biegunie jest obsługa nieruchomości – tylko co dziesiąty pracodawca planuje tu wzrost zatrudnienia.