– Pracodawcy w gastronomii są zdesperowani. Podwyższamy stawki, a i tak nie ma chętnych do pracy – twierdzi Jacek Czauderna, restaurator i prezes Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej. Firmy wypełniają część wakatów uchodźcami z Ukrainy, ale barierą, która to ogranicza, jest brak znajomości polskiego. Według udostępnionych „Rzeczpospolitej” danych serwisu OLX Praca to na gastronomię przypadało najwięcej (prawie jedna piąta) z opublikowanych tam w maju ofert prac sezonowych.

Rosną stawki

Łącznie w ostatnich trzech miesiącach (do końca zeszłego tygodnia) na OLX Praca pojawiło się ponad 53,3 tys. ofert dla sezonowych i dorywczych pracowników. To o 16 proc. więcej niż w tym samym okresie 2021 r., gdy trzecia fala pandemii i wiosenny lockdown opóźniły sezonowe rekrutacje, przesuwając je na maj i czerwiec. W tym roku ruszyły one już w marcu.

Krzysztof Inglot, założyciel agencji zatrudnienia Personnel Service, przewiduje, że ofert będzie więcej niż przed rokiem – i to nie tylko w gastronomii, ale i w logistyce, gdzie zapotrzebowanie na sezonowe ręce do pracy wzrosło o ponad 20 proc. w skali roku.

O szybkim wzroście popytu na sezonowych pracowników, nie tylko w branży logistycznej, mówi też Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowych w Grupie Progres. Przypomina, że podczas gdy w zeszłym roku niektóre sektory (w tym hotele i gastronomia, motoryzacja) zmniejszały potrzeby kadrowe z uwagi na koronawirusa czy brak komponentów, to teraz przybywa tam wakatów. I wzmaga się konkurencja o sezonowych pracowników, która podwyższa ich stawki, szczególnie w przypadku mężczyzn. Zdaniem Łukasza Borowicza, menedżera PR w OLX Praca, problem z dostępnością rąk do pracy widać też w wydłużaniu okresów publikacji ogłoszeń, bo pracodawcy nie są w stanie szybko znaleźć odpowiednich kandydatów.

Czytaj więcej

Sezonowi robotnicy przebierają w ofertach

Będzie drożej

– W poprzednich latach wakaty w gastronomii, rolnictwie czy sadownictwie wypełniali głównie migranci zarobkowi z Ukrainy – mówi Monika Fedorczuk, ekspertka rynku pracy i p.o. dyrektora Urzędu Pracy m.st. Warszawy.

Teraz ukraińscy uchodźcy, którzy znaleźli mieszkanie w mieście, najczęściej szukają pracy w swoim otoczeniu. Choć według danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej już prawie 175 tys. Ukraińców podjęło pracę na podstawie przepisów specustawy, to niewielu decyduje się pracować w rolnictwie czy sadownictwie. Wymusza to wzrost stawek. Za zbieranie truskawek plantatorzy płacą teraz po 20–23 zł na godzinę, a i tak brakuje chętnych. – Brak rąk do pracy wymusza wzrost kosztów robocizny, co przełoży się na wzrost cen płodów rolnych i podwyższy inflację – ocenia Monika Fedorczuk.