Eksperci przewidywali, że jesień zakończy okres braku rąk do pracy utrudniający wyjście kraju z zastoju gospodarczego. Na początku września skończyły się rozszerzone zasiłki, a dzieci poszły do szkoły, zwalniając rodziców z opieki nad nimi w ciągu dnia. Jednak we wrześniu rynek pracy zyskał zaledwie 194 tysiące nowych pracowników – to 20 procent wzrostu, jaki odnotowano w lipcu. Wciąż pracuje 5 milionów Amerykanów mniej niż przed pandemią. „Eksperci nie są w stanie przewidzieć, jak długo sytuacja będzie trwała, a ekonomiści tłumaczą sytuację szeregiem zazębiających się czynników" – pisze „New York Times".

O ile młodsi Amerykanie wrócą do biur i zakładów pracy, gdy sytuacja pandemiczna się poprawi, o tyle starsi przechodzą na emeryturę. Na przebieranie w propozycjach pozwalają też oszczędności zgromadzone w czasie pandemii. – Szukam nowego zatrudnienia, ale wolałabym, żeby to była praca zdalna, bo dojeżdżanie wciąż wiąże się z ryzykiem zarażenia – mówi mieszkanka Nowego Jorku. Dodaje, że może sobie pozwolić na spokojne przeglądanie ofert, bo w ostatnim roku ograniczyła wydatki.

Czytaj więcej

USA: Słabe dane z rynku pracy

Podczas pandemii Amerykanie zgromadzili na kontach rekordowe oszczędności. Oczywiście większość tych zasobów należy do najbogatszych, którzy nie utracili pracy z powodu lockdownów i nie mieli okazji do wydawania pieniędzy na restauracje czy wyjazdy urlopowe, a ich inwestycje giełdowe przyniosły duże zwroty. Jednak część mniej zamożnych Amerykanów też podreperowała swoje budżety dzięki hojnym rządowym pakietom pomocowym, możliwości przesunięcia spłaty kredytów mieszkaniowych czy wprowadzeniu przez rząd zakazu eksmisji.

Nadal kwestie opieki nad dziećmi sprawiają, że część rodziców odkłada decyzję o powrocie do pracy. – Krzyś poszedł od września do szkoły, ale w każdej chwili jego klasa może zostać wysłana na kwarantannę – mówi Justyna z New Jersey, która ze względu na opiekę nad sześcioletnim synkiem zrezygnowała z pracy pod koniec zeszłego roku.

Wielu Amerykanów czeka na lepsze propozycje pracy. Po raz pierwszy od dekad pracownik może dyktować warunki i przebierać w ofertach, domagając się wyższej płacy, elastycznych godzin pracy czy lepszych świadczeń. W rezultacie rekordowa liczba 4,3 mln Amerykanów w sierpniu rzuciła pracę, mając w planach znalezienie lepszej i bliżej domu.

– To tak, jakby cały rynek pracy był w stanie negocjacji związkowych. Nie wiadomo, kto wygra, ale na dzień dzisiejszy to pracownicy mają przewagę – mówi cytowana przez „New York Timesa" Betsey Stevenson, ekonomistka z University of Michigan.