Największym producentem futer z norek przed pandemią była Dania. W związku z wykryciem u norek groźnej mutacji koronawirusa duńskie władze nakazały likwidację 15-17 milionów zwierząt, by zapobiec transmisji odpornej na szczepionki odmianie koronawirusa na ludzi.

Dla chińskich producentów futer, którzy mają łącznie około 5 milionów norek, duńskie kłopoty są okazją dla zarobku. Władze w Pekinie, które w stosunku do wielu gatunków zwierząt obecnych w obrocie spożywczym i przemysłowym wykazywały się zerową tolerancją dla ryzyka transmisji koronawirusa wykazały się również stosunkowo dużą tolerancją dla hodowli norek. I to wbrew głosom, że jest to ryzykowne.

Organizacje zajmujące się ochroną zwierząt bezskutecznie apelowały do chińskiego rządu o zakaz hodowli zwierząt futerkowych, wskazując na ryzyko transmisji koronawirusa. Naukowcy dowodzili, że norki są podatne na infekcję koronawirusem, czego najlepszym dowodem są duńskie problemy. Ale rząd Państwa Środka najwyraźniej nie ma ochoty na likwidację branży, która przynosi 50 mld dolarów przychodów w samych Chinach.

Duńskie problemy i liberalne podejście rządu odpowiadają producentom. Producenci norek i handlarze futrami z Chin już teraz korzystają ze wzrostu cen. Odczuwają to tym mocniej, że w ostatnich latach mocno odczuwali problemy związane z malejącym popytem na futra i spadającymi cenami.

- Jest dobrze – powiedział krótko Reutersowi Wang He, handlarz i hodowca z Shangcun.

Zarobki Wang He właśnie wzrosły o co najmniej 30 procent, gdyż decyzja o rzezi w Danii spowodowała skok cen. Tymczasem popyt na futra w Chinach utrzymuje się na wysokim poziomie wraz ze wzrostem zamożności i wciąż niskim poziomem świadomości w kwestii praw zwierząt.

Rząd w Pekinie, który wprowadził ostre zakazy dotyczące handlu dzikimi zwierzętami, jeszcze w kwietniu wprowadził wyjątek dla norek, lisów polarnych i szopów, czyli najpopularniejszych zwierząt futerkowych. Dzieje się tak także dlatego, że w wielu regionach hodowla na futra pozwala łagodzić biedę i zapewnia miejsca pracy.

Łagodne podejście rządu do kwestii hodowli zwierząt futerkowych nie oznacza jednak, że rząd nie pilnuje bezpieczeństwa. Większe fermy są pod rygorystycznym nadzorem, a zwierzęta są szczepione na te choroby, na które szczepionki są dostępne. Zwierzęta są również losowo testowane pod kątem koronawirusa, co ma zapobiegać wybuchom epidemii wśród nich i ryzyku przeniesienia nowej mutacji na ludzi.

Jednak eksperci wskazują na to, że ryzyko istnieje i jest szczególnie mocno związane z warunkami hodowli. Przemysłowe hodowle norek oznaczają dla tych zwierząt życie jedno na drugim w olbrzymiej liczbie. W takich warunkach łatwo o wybuch epidemii.

Autopromocja
Podwajamy subskrypcje

Kup kwartalną e‑prenumeratę, a my przedłużymy okres Twojej subskrypcji

KUP TERAZ