Była pełnomocniczka wojewody dolnośląskiego ds. organizacji obchodów 100-lecia niepodległości wydała specjalne oświadczenie, w którym tłumaczy swoje zachowanie.

 

Wprost nie przeprasza i jedyne, co ma sobie do zarzucenia, to zbytnią emocjonalność, uważa też że miała obowiązek zareagować na zachowanie działaczy opozycji. „Kierowana wzburzeniem wobec niszczenia powagi i majestatu uroczystości ku czci Tych, którzy walczyli o wolność Polski, pozwoliłam sobie na gest zbyt daleko idący. Uczyniłam to w rozpaczy i uniesieniu". Tym daleko idącym gestem było krzyknięcie wobec rudowłosej działaczki KOD: „Zamknij się głupia babo" i uderzenie jej w twarz. Działacze opozycji zaczęli zakłócać uroczystość, gdy zapowiedziano wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy. Wtedy też zaczęli wołać: „Konstytucja". Sama działaczka KOD jest znana ze swego agresywnego zachowania na kilku manifestacjach.

Trudno pochwalić zakłócanie uroczystości państwowych upamiętniających wybuch II wojny z udziałem kombatantów. Ale policzkowanie też nie powinno znajdować obrońców. A jednak byłą pełnomocnik wzięły w obronę środowiska prawicowe. Posłanka Krystyna Pawłowicz wezwała jej pracodawcę, by nie przyjmował jej dymisji, nazywając spoliczkowanie opozycjonistki „symboliczną formą niezgody" na obrażanie najważniejszych wartości. Jeszcze dalej poszła „Gazeta Polska", która na określenie jej zachowania użyła ostatnich słów legendarnej sanitariuszki Inki, która po otrzymaniu wyroku śmierci, prosiła, by przekazano jej babci, że: „zachowała się jak trzeba".

Nie da się obronić spoliczkowania kogokolwiek w ogóle, a już działacza opozycji przez urzędnika państwowego w szczególności. W dodatku takie naruszenie nietykalności cielesnej jest przestępstwem ściganym z oskarżenia prywatnego. Ale z usprawiedliwianiem przez prawicę byłej pełnomocniczki wrocławskiego wojewody jest jeden zasadniczy problem. Większość prawicy przez lata była obojętna, gdy 1 sierpnia na warszawskich Powązkach gwizdano i buczano na polityków PO. Politycy PiS buczących usprawiedliwiali. W 2015 po kolejnym takim zajściu obecny wicepremier Piotr Gliński mówił do tych, którzy oburzali się na gwizdy: – Zmieńcie sobie państwo społeczeństwo, to będziecie mieli wtedy wytresowanych uczestników.

Nie można mieć pretensji do ludzi. Dziś ten sam PiS ma pretensje do opozycji, że zakłóca uroczystości państwowe, a spora część prawicy solidaryzuje się z urzędniczką, która spoliczkowała działaczkę opozycji. Mniejsza już o to, że w ten sposób pobija kolejne rekordy hipokryzji. Gorzej, że w ten sposób dochodzi do jeszcze większego zdziczenia naszego życia publicznego.