Reklama

Bielecki: Szczyt o Bliskim Wschodzie. Amerykanie pomagają PiS

To jest ruch, który niesie dla Polski istotne ryzyko.

Aktualizacja: 13.01.2019 05:47 Publikacja: 12.01.2019 11:05

Bielecki: Szczyt o Bliskim Wschodzie. Amerykanie pomagają PiS

Foto: AFP

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo ogłosił w piątek, że w połowie lutego to właśnie w naszym kraju zostanie zorganizowana międzynarodowa konferencja pokojowa w sprawie Bliskiego Wschodu. W ten sposób niejako przyłączamy się do dwóch, mocno kontrowersyjnych inicjatyw administracji Donalda Trumpa: zerwania umowy o rozbrojeniu atomowym z Iranem i wycofania się amerykańskich wojsk w Syrii. 

Szczyt w Polsce ma bowiem być ukoronowaniem wysiłków Pompeo na rzecz izolacji Teheranu, z czym do tej pory absolutnie nie zgadzała się większość krajów Unii na czele z Niemcami i Francją. Fox News, stacja, gdzie sekretarz stanu ogłosił polską konferencję, przyznaje, że nawet pro-atlantyckie Zjednoczone Królestwo, które z powodu Brexitu potrzebuje bardziej, niż kiedykolwiek amerykańskiego sojusznika, waha się, czy wysłać swojego ministra spraw zagranicznych nad Wisłę.

Zapowiedź Pompeo padła mniej więcej w tym samym czasie, gdy ujawniono aresztowanie jednego z przedstawicieli Huawei w Warszawie. Wiele wskazuje na to, że to sygnał wsparcia Polski dla innej, kluczowej inicjatywy Waszyngtonu: wojny handlowej z Chinami i szerzej konfrontacji z mocarstwowymi ambicjami Xi Jipinga. Na dwa miesiące przed ogłoszeniem przez Pentagon decyzji o wzmocnieniu amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, to wszystko jest jakąś ceną za Fort Trump.

 

Ale jeśli szczyt okaże się sukcesem, korzyści dla PiS będą trudne do przecenienia. Przecież jeszcze kilka miesięcy temu, u szczytu sporu o nowelizację ustawy o IPN, powstało wrażenie, że Donald Trump nie chce się spotkać z Andrzej Dudą, do pewnego stopnia izoluje Polskę. Teraz zaś Warszawa miałaby gościć kluczową dla Amerykanów inicjatywę. Na osiem miesięcy przed wyborami parlamentarnymi w Polsce trudno o bardziej radykalny zwrot. W takim kontekście, przynajmniej z punktu widzenia medialnego, obawy o wolność mediów i rządy prawa formułowane przez ambasador USA w naszym kraju Georgette Mosbacher raczej pójdą w niepamięć.

Reklama
Reklama

W Pałacu Prezydenckim mówi się o największym wydarzeniu dyplomatycznym w naszym kraju od szczytu NATO w Warszawie w 2016 r. Pod pewnym względami mogłoby ono być jednak nawet ważniejsze. Co prawda dwa lata temu do Polski przyjechali przywódcy państw, teraz zaś mowa o ministrach spraw zagranicznych. Ale tamten szczyt, którego organizację PiS odziedziczył po rządach PO, był niejako “z rozdzielnika”: prędzej czy później wszyscy sojuszniczy organizują takie spotkania NATO.

Tym razem chodzi nie tylko o inicjatywę od początku zorganizowaną przez obecną władzę, ale także o wydarzenie, które nie dotyczy bezpośrednio naszego regionu. Polska wypływa więc niejako na szersze wody, ma pewien udział w polityce światowej.

Konferencja pokojowa w Madrycie w 1991 r., której celem była odbudowa procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie, okazała się wejściem nowej, demokratycznej Hiszpanii na salony międzynarodowe. Wówczas jednak cały kraj, i rządzący socjaliści, i chadecka opozycja, wspierały tą inicjatywę. A madrycka konferencja przyniosła konkretny rezultat: przynajmniej na jakiś czas pozwoliła na wznowienie negocjacji między Izraelczykami i Palestyńczykami.

Warszawska konferencja na razie jest daleka od spełnienia obu tych warunków. Ale po raz pierwszy staje się to możliwe. 

 

Publicystyka
Grzegorz Braun idzie po władzę. Kongres KINGS pokazał, dlaczego skrajna prawica rośnie w siłę
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Zapraszamy na europejski rollercoaster
Publicystyka
Estera Flieger: Emmanuel Macron w trybie kocura
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego
Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama