„Po co istnieją kościoły, które nie mają wyznawców? Jeżeli są tak małe, że nie mogą utrzymać księży, to nie za bardzo rozumiem, co ma państwo do tego” – mówi polityk PO, komentując propozycję zlikwidowania Funduszu Kościelnego i zastąpienia go odpisami 0,3 proc. podatku na rzecz Kościoła
Zdaniem Niesiołowskiego, nie może być tak, że wszyscy płacą na swoje emerytury, a księża nie:
Nie jest to chyba kontrowersyjna propozycja. To punkt wyjścia do dalszej dyskusji. Na pewno nie będziemy niczego narzucać. W przyszłym tygodniu będziemy o tym rozmawiali z przedstawicielami Kościoła.
Zapytany, czy wprowadzenie rządowego pomysłu w życie nie spowoduje, że mniejsze Kościoły nie poradzą sobie z walką o pieniądze wiernych na emerytury duchownych, odpowiada:
Przepraszam, ale co to za Kościół bez wiernych? Jeżeli nie ma wyznawców, no to faktycznie ma problem. Jest pytanie - po co w takim razie w ogóle jest? Mówmy o poważnych religiach. Na przykład tacy świadkowie Jehowy to jakieś dziwactwo. Nie godzą się na transfuzję krwi, a to często prowadzi do śmierci. Bądźmy poważni.
Niesiołowski dodaje, że nie chodzi mu o „usuwanie” mniejszych wyznań:
Chodzi mi o to, że mówiąc o sprawie funduszu, powinniśmy mówić przede wszystkim o Kościele katolickim. Ma najwięcej wiernych w Polsce i na dodatek pobiera największe środki z budżetu. Pozostałe Kościoły, z całym szacunkiem, mają swoich wiernych, ale nie jest rolą państwa je utrzymywać. Jeżeli są tak małe, że nie mogą utrzymać księży, to nie za bardzo rozumiem, co ma państwo do tego.
I podkreśla, że Platforma nie zamierza „toczyć wojen z Kościołem”:
Chcemy żyć w przyjaźni z Kościołem, ale jesteśmy przeciwko archaicznym tworom, bez racji bytu. Czymś takim jest Fundusz Kościelny. Rząd PO nie ma planów, by iść na wojnę z Kościołem i nie chce prowadzić polityki konfrontacyjnej.
Ależ oczywiście. Najwyraźniej po zmianach na liście leków refundowanych, propozycjach wydłużenia wieku emerytalnego i wysłaniu sześciolatków do szkół rząd chce pokazać, że zależy mu, by także duchownym „żyło się lepiej”.