Reklama

Państwo wyznaniowe straszy

Tuż przed wyborami straszono, że wygrana Andrzeja Dudy zamieni Polskę w państwo wyznaniowe.
Tomasz Krzyżak

Tomasz Krzyżak

Foto: Fotorzepa

Przekaz ten wzmacniano, przypominając, że kilka lat temu poparł on projekt ustawy zakładającej karanie więzieniem za stosowanie metody zapłodnienia pozaustrojowego in vitro. Potem wyciągnięto stary artykuł bliskiego współpracownika Dudy, byłego wiceministra spraw zagranicznych prof. Krzysztofa Szczerskiego, w którym proponował on m.in. przekształcenie Senatu w izbę zaufania publicznego. Mieliby w niej zasiadać także biskupi.

Na kilka dni przed głosowaniem Kościołowi zarzucono, że znów włączył się w politykę. A dowodem był wywiad Andrzeja Dudy dla tygodnika „Niedziela", którego wydawcą jest częstochowska kuria.

Zwolennicy tezy o przemianie Polski w państwo wyznaniowe mają już dowody na to, że tak się stanie. Jarosława Kaczyńskiego nie było przecież w sztabie PiS, gdy podawano sondażowe wyniki wyborów. A gdzie był? Na Jasnej Górze. Ponoć się modlił, ale może ustalał coś z miejscowym biskupem?

Kolejny dowód: przed drugą turą wyborów episkopat nie wydał żadnego komunikatu zachęcającego do głosowania. Ale kilka minut po ogłoszeniu zwycięstwa Andrzeja Dudy biskupi złożyli mu gratulacje (składali też Bronisławowi Komorowskiemu w 2010 r., ale kto o tym pamięta). Na dodatek rekordowo wysokie poparcie (93,6 proc. głosów) Andrzej Duda zdobył nie gdzie indziej, tylko w Kulszach Kościelnych, niewielkiej miejscowości na Podlasiu.

Jest jeszcze kilka innych dowodów na polityczne zaangażowanie Kościoła, ba, nawet ingerencję samego Boga. W piątek – w ostatnim dniu kampanii wyborczej – w liturgii wspominano św. Ritę, patronkę od spraw beznadziejnych. W niedzielę obchodzono uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Zaprzysiężenie nowego prezydenta odbędzie się zaś w święto Przemienienia Pańskiego. W czytaniach liturgicznych z ostatnich dni brakowało jedynie cytatu z psalmu: „Pan miłuje prawo i sprawiedliwość".

Reklama
Reklama

Ale serio: tematyka światopoglądowa i antyklerykalizm tym razem nie trafiły na podatny grunt. Straszenie wyborców biskupami, moherowymi beretami i ojcem Rydzykiem przestało działać. Polacy wybrali człowieka odwołującego się do wartości chrześcijańskich, który ma odwagę głośno mówić o tym, że w decydujących momentach naszej historii naród przetrwał dzięki wierze i Kościołowi. Woleli go od kandydata, który o chrześcijaństwie też mówi, ale nie widać tego w podejmowanych przez niego decyzjach.

„Państwo bez stosów" – tak o Rzeczypospolitej mówiono w XVI-wiecznej Europie. Wydaje się, że jest szansa na to, że polityczne stosy zaczną w Polsce gasnąć. Ale z drugiej strony, ustępujący prezydent w niedzielę wieczorem mówił coś o „pospolitym ruszeniu"...

Publicystyka
Od wielkiej przyjaźni do wizji zagłady. Zapomniana historia relacji Izraela i Iranu
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Czerwone granice międzynarodowej polityki
Publicystyka
Konrad Szymański: Nad SAFE unosi się długi cień Zbigniewa Ziobry
Publicystyka
Estera Flieger: Dorastanie Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama