Jednak coś skłoniło masę dziennikarzy z ponad 80 krajów do tego, by przez wiele tygodni wertować miliony dokumentów z jednej z tamtejszych kancelarii. Coś spowodowało, że w czasach, gdy dziennikarstwo śledcze w wielu miejscach globu zanika, międzynarodowy zespół przeprowadził największe reporterskie dochodzenie w historii.
I nie chodzi tylko o to, że część VIP-ów korzystających z rajskich adresów łamie prawo w swoich krajach, ukrywając nieopodatkowane dochody. Kilka karier wyciek z Panamy złamie. Ale pojawia się pytanie, czy do tego, by zatrząść urzędem takiego polityka jak premier malutkiej Islandii, warto było uruchamiać wielkie międzynarodowe śledztwo? Zapewne nie.