Trasę lotu można obserwować tutaj.
O 15:55 Boeing 747-4J6 wystartował z lotniska im. Nikola Tesli pod Belgradem. Prezydencka maszyna wystartowała w 40 minutowej przerwie między połączeniami do Wiednia i Londynu. Majestatyczny Air China One między Austria Airlines i AirSERBIA opuścił belgradzki upał, by 26 stopni zamienić na ponad 30 panujące obecnie w Warszawie.
Gorące powitanie chińskiego przywódcy jest zatem pewne. Samolot z Xi na pokładzie wykonał skręt między miastami Vrcin i Grocka, minął Dunaj wciąż nabierając wysokości i kilka minut po 16 wleciał w przestrzeń powietrzną Rumunii. Kolejny skręt nad Niemiecką Stamorą (Stamora Germana) i lot wzdłuż granicy rumuńsko-serbskiej. 9745 metrów nad ziemią została pokonana kolejna geograficzna bariera i prezydencki samolot znalazł się nad Węgrami mijając w pierwszej kolejności miasteczko Mako.
Jego bratnim odpowiednikiem jest chińskie miasto Xinyang z prowincji Henan. Ponad 6 mln metropolia na warunki europejskie uchodziłaby za aspirującego giganta, w Chinach to zaledwie jeden z wielu organów społeczności. W całych Węgrzech mieszka 10 mln osób. Jeszcze do niedawna to ten kraj miał uchodzić za chińskie okno na Europę, w pierwszej kolejności Środkowo-Wschodnią, następnie te całkowicie europejską. Po krótkim czasie wzmożonego zainteresowania ze strony obu stron węgiersko-chińskie interesy zaczęły się rozjeżdżać. Partia Wiktora Orbana niespecjalnie chciała azjatyckiego wpływu z tak odmiennego kręgu wartości, a dla Pekinu Budapeszt tracił na wartości ze względu na kolizyjny kurs z Brukselą.
20 minut później i około 11 km nad Karpatami Xi Jinping wleciał z Węgier nad Słowację. Nad węgierskim Gyöngyös z pokładu mógł pomachać Airbusowi A380 linii Quantas lecącemu z Londynu do Dubaju. Obie maszyny minęły się bardzo blisko. Słowacka Siatorska Bukowinka powitała prezydenta mknącego z prędkością 1029 km/h dokładnie o 16:27. Przed 10 laty można było usłyszeć z ust przedstawicieli chińskiego MSZ zapewnienia o jasnej przyszłości dla relacji obu państw, jednak to Czechy znalazły w Pekinie sojusznika. Prezydent podczas wizyty w marcu w Pradze obiecywał miliony dolarów, elektrownię atomową, a jego czeski odpowiednik dbał, by delegacja wyjechała jak najbardziej zadowolona.