Autor stanu wojennego nie dożył końca swojego procesu. Nie osądzono go za żaden z grzechów, ani za gdański grudzień, ani za zbrodnie popełnione przez egzekutorów jego rozkazów kilkanaście lat później. W 2015 roku do wieczności (w kręgach mundurowych lubi się mówić „na wieczną wartę”) przeniosła się figura numer dwa tamtych czasów, generał Czesław Kiszczak. Jemu też, podobnie jak pryncypałowi, urządzano przez śmiercią nocne czuwanie. Tradycja zanikła ze śmiercią obu liderów, a nie powinna, bo wciąż żyją dziesiątki, setki ludzi którzy stanęli wtedy przeciw narodowi i póki można, należy im przypominać, że Polska pamięta.