Reklama

Komiks o żołnierzach wyklętych - recenzja

Recenzja komiksu Wyrzykowskiego i Zajączkowskiego “Wyzwolenie? 1945”. Komiks opowiada o żołnierzach wyklętych

Publikacja: 15.11.2010 01:22

Krzysztof Wyrzykowski Sławomir Zajączkowski "Wyzwolenie? 1945" IPN Warszawa 2010

Krzysztof Wyrzykowski Sławomir Zajączkowski "Wyzwolenie? 1945" IPN Warszawa 2010

Foto: Archiwum

24 maja 1945 roku bitwa w Lesie Stockim. Po rozbiciu grup NKWD i UB oddział polskiego podziemia odskakuje do lasu. Pada deszcz, między drzewami unosi się gęsta mgła. Widoczność jest bliska zera. Nagle na polskich żołnierzy niemal wpada kilku uzbrojonych mężczyzn. Na pierwszy rzut oka nasi. Dwóch ma rogatywki z orzełkami, mundury przypominające polskie.

Obie grupy mierzą się wzrokiem. Odbezpieczają broń. – Hasło! – rzuca kapitan Marian Bernaciak „Orlik”. Mężczyźni w polskich mundurach przez chwilę się wahają, wreszcie jeden z nich odpowiada: – Leningrad! W tym samym ułamku sekundy nasi otwierają ogień. Ubecy nie mają najmniejszych szans. Kule polskich żołnierzy szatkują zdrajców jak maszynka do mięsa.

Zdecydowanie lektura nowego komiksu duetu Wyrzykowski – Zajączkowski sprawia wielką przyjemność. „Wyzwolenie? 1945” to opowieść o trzech dowódcach podziemia niepodległościowego. Wspomnianym „Orliku”, „Ojcu Janie” i „Bruździe”. Cała trójka najpierw, na rozkaz kierownictwa polskiego podziemia, kolaborowała z wkraczającymi Sowietami.

Szybko jednak, gdy na własnej skórze się przekonali, jakim to „sojusznikiem” są bolszewicy, rozpoczęli walkę z nowym okupantem. Na planszach „Wyzwolenia?” można zobaczyć sceny, które nie mogą się nie podobać polskiemu czytelnikowi. Rozbijanie ubeckich więzień i posterunków MO, zasadzki na bandy NKWD, egzekucje oficerów Smierszu. To prawda, Sowieci nas zgnoili, ale – jak ukazuje komiks – nie poszło im łatwo.

„Wyzwolenie?” narysowane jest w niezwykle dynamiczny sposób. Sceny walk i dbałość o odtworzenie realiów epoki robią duże wrażenie. Jeżeli można się do czegoś przyczepić, to do zbyt łagodnego języka niektórych dialogów. Zgadzam się, że komiks powinien trafić do młodych ludzi. Ale nawet dziecko wie, że ubek, sztorcując swojego podwładnego, nie powiedziałby: „Co wy mi tu chrzanicie?”.

Reklama
Reklama

[i]Krzysztof Wyrzykowski, Sławomir Zajączkowski

wyzwolenie? 1945

IPN Warszawa 2010[/i]

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Publicystyka
Janusz Lewandowski: Nowy rozdział dziejów polskiej głupoty
Publicystyka
Piotr Madajczyk: Wysiedlenia znów rozpalają emocje. Niemiecko-polski powrót do przeszłości
Publicystyka
Jan Zielonka: Z kim trzyma Donald Trump? Czy jest w cichym sojuszu z Rosją Putina?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama