Reklama

Komiks o żołnierzach wyklętych - recenzja

Recenzja komiksu Wyrzykowskiego i Zajączkowskiego “Wyzwolenie? 1945”. Komiks opowiada o żołnierzach wyklętych
Krzysztof Wyrzykowski Sławomir Zajączkowski "Wyzwolenie? 1945" IPN Warszawa 2010

Krzysztof Wyrzykowski Sławomir Zajączkowski "Wyzwolenie? 1945" IPN Warszawa 2010

Foto: Archiwum

24 maja 1945 roku bitwa w Lesie Stockim. Po rozbiciu grup NKWD i UB oddział polskiego podziemia odskakuje do lasu. Pada deszcz, między drzewami unosi się gęsta mgła. Widoczność jest bliska zera. Nagle na polskich żołnierzy niemal wpada kilku uzbrojonych mężczyzn. Na pierwszy rzut oka nasi. Dwóch ma rogatywki z orzełkami, mundury przypominające polskie.

Obie grupy mierzą się wzrokiem. Odbezpieczają broń. – Hasło! – rzuca kapitan Marian Bernaciak „Orlik”. Mężczyźni w polskich mundurach przez chwilę się wahają, wreszcie jeden z nich odpowiada: – Leningrad! W tym samym ułamku sekundy nasi otwierają ogień. Ubecy nie mają najmniejszych szans. Kule polskich żołnierzy szatkują zdrajców jak maszynka do mięsa.

Zdecydowanie lektura nowego komiksu duetu Wyrzykowski – Zajączkowski sprawia wielką przyjemność. „Wyzwolenie? 1945” to opowieść o trzech dowódcach podziemia niepodległościowego. Wspomnianym „Orliku”, „Ojcu Janie” i „Bruździe”. Cała trójka najpierw, na rozkaz kierownictwa polskiego podziemia, kolaborowała z wkraczającymi Sowietami.

Szybko jednak, gdy na własnej skórze się przekonali, jakim to „sojusznikiem” są bolszewicy, rozpoczęli walkę z nowym okupantem. Na planszach „Wyzwolenia?” można zobaczyć sceny, które nie mogą się nie podobać polskiemu czytelnikowi. Rozbijanie ubeckich więzień i posterunków MO, zasadzki na bandy NKWD, egzekucje oficerów Smierszu. To prawda, Sowieci nas zgnoili, ale – jak ukazuje komiks – nie poszło im łatwo.

„Wyzwolenie?” narysowane jest w niezwykle dynamiczny sposób. Sceny walk i dbałość o odtworzenie realiów epoki robią duże wrażenie. Jeżeli można się do czegoś przyczepić, to do zbyt łagodnego języka niektórych dialogów. Zgadzam się, że komiks powinien trafić do młodych ludzi. Ale nawet dziecko wie, że ubek, sztorcując swojego podwładnego, nie powiedziałby: „Co wy mi tu chrzanicie?”.

Reklama
Reklama

[i]Krzysztof Wyrzykowski, Sławomir Zajączkowski

wyzwolenie? 1945

IPN Warszawa 2010[/i]

Publicystyka
Od wielkiej przyjaźni do wizji zagłady. Zapomniana historia relacji Izraela i Iranu
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Czerwone granice międzynarodowej polityki
Publicystyka
Konrad Szymański: Nad SAFE unosi się długi cień Zbigniewa Ziobry
Publicystyka
Estera Flieger: Dorastanie Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama