Krasnodębski przywołuje słowa Andrzeja Olechowskiego, jednego z założycieli PO, który kiedyś stwierdził, że największą zasługą PO jest to, że PiS już nie rządzi:
Gromosław Czempiński zapewne by się z nim zgodził, chociaż to za rządów PO spotkała go nieprzyjemność – zatrzymanie przez CBA. Ale też szybko został zwolniony i znowu możemy go podziwiać na telewizyjnych ekranach. Myślę, że podobnie sądzą inni twórcy tej partii, z wyjątkiem Macieja Płażyńskiego, który nic już sądzić nie może, od kiedy „państwo zdało egzamin” w Smoleńsku. Ale tak naprawdę nie jest to największa zasługa PO – to zasługa jedyna.
Zdaniem socjologa, nic dziwnego, że pojawił się pomysł, by odświeżyć pamięć ludowi pokazowym procesem przed Trybunałem Stanu:
PO przestraszyła się jednak własnej odwagi. A szkoda, bo proces doskonale wpisywałby się w Mistrzostwa Europy jako program towarzyszący, dodatkowo zespalający obu organizatorów imprezy. Tam Tymoszenko dogorywająca w kolonii karnej, u nas Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro przed sądem. Oskarżony Kaczyński mógłby też wreszcie powiedzieć wszystko, co wie o polskiej rzeczywistości. Widowisko byłoby znacznie lepsze od posiedzeń komisji Rywina. Po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego proces jego brata mógłby stać się kolejnym wpisanym w księgi historii dokonaniem Donalda Tuska i PO.
Krasnodębski wskazuje, że gdy paliwo antypisowskie zaczęło się wypalać, Platforma musiała się rozejrzeć za innym obiektem:
Wypadło na Kościół. Cel jest dobrze wybrany. Gdy marzenie o zielonej wyspie zmienia się w opowieść o głodowych emeryturach i w prawo do pracy do śmierci, dobrze mieć na podorędziu krwiopijców. W jakimś sensie ta akcja była nieuchronna.
Monocentryzm władztwa PO, w którym ogłoszono, że opozycja to szkodnicy i wariaci, spowodował, że dawny schemat myślenia Polaków uformowanych przez lata komunizmu odżył. Przejawia się on spójnym syndromem cech i zachowań – przekonaniem, że „lepiej dobrze żyć z władzą”, w samocenzurze i ograniczaniu wolności słowa, serwilizmie.
Programy informacyjne, zdaniem socjologa, mogą pomijać milczeniem wielotysięczne demonstracje, a rozdymać do rangi wydarzenia wulgarne inscenizacje:
Wróciła pusta nowomowa i żargon ideologiczny. Praktykowany jest proceder podważania instytucji demokratycznych przez sprowadzanie ich do nonsensu, bo jeśli jest jakiś niewątpliwy przypadek godny Trybunału Stanu, to są nim działania premiera Tuska i jego ministrów przed i po Smoleńsku.
Krasnodębski podsumowuje:
Antyklerykalizm jest kolejnym rekonstruowanym elementem tej mozaiki. Pasuje do niej jak ulał. Trudno wyobrazić sobie renesans peerelizmu bez nagonki na Kościół. Zaczęło się od wierzących moherów, teraz uderza się w duchownych, nie patrząc już, czy są toruńscy czy łagiewniccy.
W rezerwie są jeszcze kułacy. Gdy już PSL nie będzie potrzebne jako koalicjant, oczekiwać można akcji rozkułaczania Waldemara Pawlaka, Eugeniusza Kłopotka i innych.