Leszek Miller uważa, że:

Państwo nie radzi sobie z kibolami od wielu lat, z tego punktu widzenia bitwa warszawska jest przegrana.

Jak powiedział w TOK FM szef SLD odnosząc się do burd przed meczem Polska-Rosja, że:

Wyroki są zbyt łagodne, najwyższa pora to zmienić. To ostatni dzwonek, żeby z tym skończyć.

Ocenił także, że:

Służby nie zrobiły wszystkiego. O ile policja sobie nieźle radziła, kiedy musiała już interweniować, to sporo błędów zostało popełnionych z zakresu profilaktyki. Tu wyraźna tendencja ze strony władz i mediów, żeby wyciszać relacje z tych wydarzeń, żeby je lukrować. Słyszymy znaną stadionową pieśń: "Polacy nic się nie stało", ale stało się niestety.

Miller mówił, że nie więzienie jest najbardziej dotkliwą karą dla pseudokibiców:

Bardzo wysokie grzywny i duża liczba godzin pracy na cele społeczne, to co jest dla tego środowiska czymś dotkliwym. (…) Trzeba wprowadzić zasadę, że ci bandyci nie są anonimowi. Trzeba publikować ich nazwiska i zdjęcia, obciążać kosztami leczenia ludzi, których zaatakowali i za zniszczony sprzęt. Wtedy dopiero taki typek zastanowi się, czy mu się to opłaca, nim rzuci się na kogoś.

Wreszcie podkreślił:

Każda grupa kibiców, która chce przejść w zorganizowany sposób ma do tego prawo, trzeba ich chronić. Na liście zatrzymanych widać wyraźnie kto jest napastnikiem. To ostatni dzwonek, żeby z tym skończyć.